Produkujemy deser, nie surowiec
Sprzedaż truskawki zaczyna przypominać w pewnym sensie rynek jabłkowy. Chodzi o ukierunkowanie sprzedaży. Niegdyś funkcjonowały gospodarstwa, których produkcja z góry obliczona była na zaopatrzenie zakładów przetwórczych. Dziś należą one do rzadkości. Towar produkuje się z myślą o sprzedaży deserowej, a jedynie te wolumeny owoców, które z różnych przyczyn nie znajdą tam zbytu trafiają „w kisten”.
Czy może to dziwić w sytuacji, w której za produkcję owoców odmian o lepszych parametrach przetwórczych nikt plantatorowi nie oferuje dodatkowej gratyfikacji? To zrozumiałe, że każdy szuka szczęścia na rynku świeżym, gdzie w pewnych okresach stawki są wielokrotnie wyższe niż w skupie. Z kolei odszypułkowanie to nie tylko dodatkowa, coraz droższa praca, ale i utrata masy sprzedawanego towaru.
Surowca mało, a widoki na zmianę tej sytuacji ograniczone
Ten sezon, to już drugi z kolei, w którym przymrozki mocno ograniczyły produkcję. Pomimo sporej powierzchni odnowionych nasadzeń w zeszłym roku wolumeny truskawek trafiających na rynek są w porównaniu do lat minionych po prostu małe.
Czytaj także:
Jeżdżąc wczoraj przez największą strefę produkcji truskawek w Polsce widziałem grupy zbieraczy, którzy na polach dokonywali selekcji owoców. Spora ich część trafiała od razu do kistenu. Po poprzednim deszczowym tygodniu szara pleśń stałą się poważnym problemem i część produkcji po prostu nie nadaje się do sprzedaży na rynku świeżym. Ale czy zakłady przetwórcze będą zadowolone z jakości towaru jaki zacznie do nich napływać?
Nieoficjalnie mówi się o mieszaniu truskawki polskiej i greckiej i dostarczaniu na tłoczenie. Na rynek trafiły jeszcze niedawno pewne partie owocu z południa Europy, który był słabej jakości i nie sprzedał się. Dla handlowców to zawsze jakaś alternatywa choćby i na częściowy zwrot kosztów.
Marże pośredników wysokie, ale co z tego
Niektórzy uczestnicy branży zwracają uwagę na wysokie marże pośredników prowadzących skupy. Obecnie dochodzą one do 1,50 zł/kg, choć jeszcze nie tak dawno temu 0,30 zł/kg było uznawane za wysoki zarobek. Zmieniły się jednak nie tylko czasy (inflacja) ale przede wszystkim wolumeny owoców, które trafiają do skupu. Jeśli dany punkt jest w ciągu dnia w stanie skupić 1 czy 2 tony truskawek, to przy marży 30 gr na kilogramie jego działalność jest zwyczajnie nieopłacalna.
Ceny truskawek w skupie
Dziś w skupie za truskawkę do mrożenia, zależnie od lokalizacji, można otrzymać 6,00 do 7,00 zł, a pojawiła się nawet informacja o stawce 7,50 zł/kg. Niby sporo, ale przecież to i tak znacznie mniej niż rok temu w piku. Truskawka do tłoczenia zaczyna się od 4,40 zł/kg.
Mowa tu o cenach dla plantatora. Czy mogą one zadowalać? W obecnych realiach skup jako asekuracja dla świeżego rynku dla wielu gospodarstw ma jeszcze sens. Ale zakładanie nowej kwatery z myślą o dostarczaniu owoców do skupu to już spore ryzyko.
Bardzo możliwe także, że część firm prowadzących skup dla dużych firm zaprzestanie tej działalności. Truskawka to tylko jeden z gatunków owoców, jakie trafiają do skupu i wcale nie najważniejszy. Wygląda na to, że dalej będziemy podążać śladem zachodu i stopniowo odejdziemy od produkcji truskawki przemysłowej, bo wyjścia z obecnej sytuacji nie widać.
