Karmienie zimowe
W wielu pasiekach podkarmanie stymulacyjne prowadzone było już pod koniec lipca i w sierpniu. Aktualnie w pobliżu pasieczysk kwitną nawłocie, a także pojawiają się już dość masowe pożytki w postaci poplonów i przedplonów. To daje pszczołom dość dobre warunki do gromadzenia zarówno nektaru jak i pyłku, który będzie szczególnie ważny dla dynamiki wiosennego rozwoju. Ciężko jednak oczekiwać, by owady były w stanie samodzielnie zgromadzić zapasy wystarczające na przeżycie zimy i wczesnej wiosny.
Ilość zapasów jakie pszczoły powinny zgromadzić w ulach zależy m.in. od rasy owadów. Pszczoły kraińskie są bardziej „ekonomiczne”, ale włoszki i wyhodowane na ich bazie linie Buckfast wymagają bardziej obfitego karmienia. Wydaje się, że 15 kg zapasu zimowego w pierwszym przypadku i 20 kg w drugim powinno być wystarczające.
Wiele zależy jednak także od typu ula i tego, czy opiekun pasieki redukuje liczbę ramek w nim na zimę. W tych ulach, gdzie gniazdo zawęża się można na zimowym karmieniu zaoszczędzić. Nie ma jednak nic za darmo – taka decyzja wiąże się z dodatkowym nakładem pracy najpierw na wyjęcie plastrów z uli późnym latem a potem ponowne ich zainstalowanie wiosną. Trzeba też będzie pszczoły dokarmić płynnym pokarmem lub ewentualnie tzw. ciastem, a w skrajnych przypadkach potrzeba takiej interwencji zachodzić może już w styczniu. Pasiecznicy, którzy intensywnie karmią owady zimowane na pełnych gniazdach w sierpniu i we wrześniu nie muszą takich prac wykonywać zimą ani wiosną.
Cukier czy gotowy syrop?
To pytanie, które od lat inicjuje i napędza zażarte dyskusje w pszczelarskiej branży. Osobiście nie widzę różnic w zimowli pszczół – jeśli owady są zdrowe a rodziny mają właściwą strukturę wiekową, to bez większych strat można zazimować je na obu kategoriach produktów.
Decyduje więc czynnik ekonomiczny. Cukier jest po prostu tańszy. W tym sezonie cukier w ilościach paletowych w 25 kg workach można było nabyć po 2 500 zł/t już z dostawą do gospodarstwa – tak niski koszt jest nieosiągalny w przypadku gotowych pasz.
O ile w sierpniu stężenie cukrowego syropu 2:3 (dwie miary cukru: trzy miary wody) lub 1:1 jest wskazane do stymulacji czerwienia i budowy wiosennej siły rodzin, o tyle we wrześniu dążymy przede wszystkim do uzupełniania zimowych zapasów. Z uwagi na ten fakt zalecałbym pierwsze dokarmiania wykonać syropem w stężeniu 1:1, a te realizowane w drugiej połowie miesiąca syropem gęstszym, najlepiej o stosunku cukru do wody wynoszącym 4:3.
Część pasieczników decyduje się na użycie bardzo gęstego syropu o stężeniu 3:2. Zaletą takiego rozwiązania jest szybkie zalanie pustych komórek w gniazdach. Podanie tak gęstego syropu jest jednak kłopotliwe dla większości typów pomp stosowanych do rozlewania pokarmu do uli. To także nienaturalne dla pszczół – w środowisku nie występują tak gęste nektary roślinne. No i wreszcie w wątpliwość poddawać można zdolność owadów do przeinwertowania tak dużej ilości sacharozy do postaci fruktozy i glukozy, a więc cukrów które pszczoły są w stanie trawić, zwłaszcza w warunkach zimnej, jesiennej pogody, gdy działanie inwertazy może być silnie ograniczone lub wręcz niemożliwe na plastrach oddalonych od kłębu, w chłodniejszych rejonach gniazd.
W jakiej temperaturze podawać syrop?
Osobiście stosuję następującą metodę: wodę podgrzewam do 40°C i następnie wsypuję do niej cukier przy włączonym mieszadle mechanicznym. Na raz przygotowuję zazwyczaj nie więcej niż 500 l syropu, więc zaczynam przed południem. Dodatek 300-350 kg chłodnego cukru do ciepłej wody silnie wychładza roztwór, więc potrzebne jest kilka godzin, aby mógł on osiągnąć znów zadaną w mieszalniku temperaturę.
Wieczorem, zazwyczaj około 18:00-19:00 wyjeżdżam na pasieczyska. Syrop przewożę w nieogrzewanym, nieizolowanym pojemniku, więc powoli wychładza się. Gdy trafia do uli ma ok. 34-35°C, a zatem mniej więcej taką temperaturę, jaka panuje w ulach. Pszczoły pobierają go bardzo szybko, znacznie szybciej niż chłodne syropy. Nawet duża porcja, powiedzmy 4-5 l, znika z podkarmiaczek do rana kolejnego dnia.
