Wczesne odmiany zamiast przeciągania sezonu
W gospodarstwie Truskawki z Przykony, którego właścicielami są Izabela i Mateusz Osajda, postawiło na 6 tuneli z odmianą ‘Flair’ i 7 tuneli z odmianą ‘Alba’, a dodatkowo uprawia się jeszcze 0,5 ha odmiany ‘Falco’ w gruncie. Co ciekawe, zrezygnowano tu całkowicie z późnych odmian, aby nie wydłużać sezonu i mieć więcej czasu na likwidację plantacji oraz przygotowanie stanowisk pod kolejny sezon.
Kompozycja odmianowa nie jest przypadkowa. ‘Flair’ ma dawać przede wszystkim smak, nawet kosztem plonu. Z kolei ‘Alba’ jest wybierana do uprawy w Przykonie ze względu na stabilny uzysk, owoce od średnich do dużych i pewniejszą opłacalność.
Sprzedaż truskawek w detalu wymusza inne priorytety
W tym gospodarstwie około 90–95% produkcji trafia do detalu. Owoce sprzedawane są we własnych punktach w Turku oraz bezpośrednio z gospodarstwa. To właśnie kanał sprzedaży decyduje o tym, że najważniejsza staje się nie tylko wydajność, ale też smak, wygląd i powtarzalna, wysoka jakość owoców.
To ważny wniosek dla plantatorów truskawek: jeśli sprzedajesz detalicznie, wybór odmiany powinien być podporządkowany oczekiwaniom klienta końcowego, a nie wyłącznie parametrom plonowania.
W tym sezonie od pierwszych zbiorów do 13 maja, kiedy to odwiedziłem Truskawki z Przykony, ceny owoców były wysokie. W dniu spotkania, czy to w punktach sprzedaży detalicznej w Turku, czy w budce o kształcie truskawki, cena 1 kg owoców wynosiła 36 zł.
Błąd w przygotowaniu gleby: sodowy problem po odkażaniu
W wywiadzie, którego 15 maja w swym gospodarstwie udzielił mi Mateusz Osajda otwarcie przyznał, że tegoroczny problem z krzewami odmiany ‘Flair’ wynikał z błędu technologicznego. Po odkażaniu gleby Nemasolem 510 SL zbyt słabo przepłukano zagony, przez co poziom sodu był znacznie za wysoki. W efekcie odmiana nie ukorzeniła się tak dobrze, jak oczekiwano.
- Niestety, nawet dobra sadzonka nie obroni się, jeśli zawiedzie przygotowanie podłoża. Wnioski dla mnie na przyszłość? Dokładne płukanie gleby po odkażaniu i kontrola zasolenia są kluczowe w intensywnej uprawie truskawek. Tzw. test rzeżuchowy to jednak trochę za mało – informował plantator.
Czas na odnowę plantacji
Plany po sezonie sięgają jednak znacznie dalej niż tylko do odkażenia istniejących zagonów. Są one obecnie w wieku około pięciu lat, więc gospodarze planują pełną ich przebudowę. Oprócz wyrwania krzaków i usunięcia T-TAPE-ów rozformowane zostaną zagony. Gleba ma zostać dokładnie wymieszana agregatem uprawowym, zdiagnozowana a niedobory składników pokarmowych uzupełnione i zagony będą wybudowane od nowa.
Ziemia w gospodarstwie jest dość piaszczysta, przeważnie V klasy bonitacyjnej i tylko miejscami IV. W ocenie plantatora to warunki w pełni wystarczające dla truskawki, choć nieco trudniejsze przy formowaniu zagonów.
Ochrona i nawożenie: od chemii do biologii
Na początku bieżącego sezonu stosowane były środki wysuszające i typowo chemiczne dla zachowania plantacji w dobrej kondycji. Przed zbiorem gospodarze przestawiają wektor wybieranych rozwiązań w kierunku biologii. Dobrym przykładem jest stosowanie fungicydu Julietta czy stymulatora Romeo, biologicznych rozwiązań efektywnie chroniących plon w okresie, gdy ważne jest to, by nie było w nim pozostałości ś.o.r.
Ważnym tematem rozmowy, którą odbyłem z Mateuszem Osajdą był też przędziorek, który nie został całkowicie zwalczony po zimie i dał o sobie znać w trakcie zbiorów.
W zakresie nawożenia gospodarstwo korzysta z pomocy doradcy, a pożywka układana jest na podstawie analizy gleby. Stosowane są w dużej mierze nawozy jednoskładnikowe, zależnie od aktualnych warunków na plantacji i fazy fenologicznej truskawek..
Wiosenne przymrozki kosztują najwięcej pracy
Tuż przed zbiorem plantację zaatakowały przymrozki. Przez tydzień rano trzeba było odkrywać rośliny, a wieczorem znów je przykrywać. To dodatkowy, bardzo pracochłonny element produkcji, który pokazuje, jak dużo w truskawkach zależy od pogody i szybkiej reakcji.
- To niesamowite ile pracy nas to kosztowało. Niby jesteśmy tu na miejscu, ale wejście do kilkunastu tuneli, zrzucenie okrywy i potem następnie jej nałożenie na rośliny, to mnóstwo godzin, które można by zdecydowanie lepiej zagospodarować jeśli tylko pogoda nie płatałaby takich „figli” jak pod koniec kwietnia – mówił Mateusz Osajda.
Co dalej? Nowe odmiany i próby w tunelach
Gospodarze rozważają sprawdzenie w warunkach swego gospodarstwa odmiany ‘Sarabella’, którą część czytelników kojarzyć może pod nazwą ‘Seraphine’. Możliwe, że to testów trafi też ‘Falco’, choć w przypadku tej selekcji bardziej realny scenariusz, to uprawa gruntowa, a nie w tunelu.
Z pewnością jednak zanim którakolwiek odmiana trafi na większą powierzchnię, państwo Osajda dokładnie sprawdzą ją na mniejszym areale, ale w konkretnych, ich własnych, warunkach glebowych i rynkowych.
