Rynny zamiast pracy przy owocach z ziemi
Decyzja o uprawie truskawek powtarzających owocowanie na rynnach wynika przede wszystkim z możliwości prowadzenia zbiorów przez większą część sezonu oraz wygodniejszej organizacji pracy. Owoce znajdują się na wysokości klatki piersiowej, dzięki czemu zbiór jest mniej obciążający dla pracowników niż w przypadku tradycyjnej uprawy gruntowej.
To ważny argument dla Dawida Janiaka, który prowadzi gospodarstwo pod Kaliszem. Plantator nie planuje powrotu do wczesnej truskawki uprawianej w gruncie. Jak podkreśla, pracownicy nie chcą wracać do zbierania owoców z ziemi. System rynnowy poprawia więc warunki pracy, ale jednocześnie wymaga zapewnienia stałej ekipy do zbiorów.
‘Karima’ podstawą nasadzeń
W gospodarstwie państwa Janiaków uprawa truskawek powtarzających owocowanie zajmuje około 2 ha. Najważniejszą odmianą pozostaje ‘Karima’, która w przyszłym sezonie ma stanowić około połowy nasadzeń. Pozostałą powierzchnię zajmą między innymi ‘Hademar’ i ‘Florice’.
Plantator wykorzystuje sadzonki ‘Karimy’ typu high chill i low chill. Pierwsze, po przejściu około 600 godzin chłodu, owocują w kilku wyraźnych rzutach i pozwalają uzyskać wysoki plon całkowity. Sadzonki low chill mają za sobą zaledwie 100–150 godzin chłodu. Po posadzeniu owocują bardziej równomiernie, z mniejszymi przerwami.
Czytaj także:
– Low chill daje wypłaszczony profil zbiorów, ale niższy plon ogólny. Taki sposób produkcji może jednak dobrze sprawdzać się w okresach wysokich cen, a także ułatwia planowanie pracy i dostaw – wyjaśnia Dawid Janiak.
Sadzonki high chill posadzone na początku marca rozpoczęły plonowanie około 20 maja. Z pozostałej ‘Karimy’ oraz ‘Hademara’ w wariancie low chill pierwsze owoce zbierano od początku czerwca. Ogólnie Dawid Janiak jest stosunkowo zadowolony z sezonu 2026, choć nie obyło się bez problemów, o czym za chwilę.
‘Hademar’ w centrum uwagi
Maciej Grzesiek z gospodarstwa Rajskie Owoce w Kaliszu również korzystnie ocenia sezon truskawek powtarzających owocowanie, choć w jego przypadku najważniejszymi tematami były jakość materiału nasadzeniowego i presja szkodników.
Na plantacji Rajskie Owoce problemem były przede wszystkim zmieniki, a także okresowo mszyce. Presja szkodników, szczególnie podczas trzeciego rzutu, przełożyła się na część strat. Gospodarstwo stosuje ochronę biologiczną, która według plantatora sprawdza się w praktyce.
Jak podkreśla Maciej Grzesiek, dobre sadzonki ułatwiają późniejsze prowadzenie plantacji i radzenie sobie z problemami. Na takie właśnie mógł liczyć w bieżącym sezonie, co ułatwiło mu wejście w okres produkcji.
Plantator postawił na uprawę odmiany ‘Hademar’. Pewne kontrowersje dotyczą smaku owoców tej selekcji, choć także w tym przypadku wiele zależy między innymi od nawożenia i przebiegu pogody w okresie dojrzewania. Jest to jednak odmiana wyróżniająca się obfitym plonowaniem. Uzyskanie łącznego plonu na poziomie 1,7–2,0 kg z rośliny, przy wykorzystaniu dobrej sadzonki i zachowaniu właściwej agrotechniki, nie stanowi problemu. Niektórzy plantatorzy wyspecjalizowani w jej uprawie informują nawet o powtarzalnym przekraczaniu poziomu 2 kg owoców z rośliny.
Czytaj także:
Plon jest, ale brakuje ludzi do zbioru
Największym problemem w gospodarstwie Dawida Janiaka okazała się nie technologia, lecz zbiór. Podczas drugiego rzutu owoców było tak dużo, że dostępna ekipa przez około półtora tygodnia nie była w stanie prowadzić regularnych zbiorów. Jeden stumetrowy rząd zbierano przez cały dzień. Zdaniem plantatora, przy pełnym zebraniu plon ‘Karimy’ w bieżącym sezonie także mógłby przekroczyć 2 kg z rośliny.
Brak pracowników ogranicza dalszy rozwój gospodarstwa. Mimo wstępnie przygotowanego miejsca na kolejne 0,5 ha plantator nie planuje na razie powiększania areału. Jak podkreśla, nie ma sensu budować nowych tuneli, jeśli później nie będzie komu zebrać owoców.
Podobne wyzwania sezonowe wystąpiły u Macieja Grześka.
– Można sobie wyobrazić sytuację, w której na polskie plantacje przyjeżdżają pracownicy sezonowi, na przykład z krajów azjatyckich czy Ameryki Południowej. Teoretycznie można posługiwać się translatorami, a telefon każdy nosi przecież w kieszeni. W praktyce nie będzie to jednak aż tak proste. Mamy tu do czynienia z licznymi barierami kulturowymi, które mogą zaburzać taką współpracę. Moim zdaniem im bliżsi geograficznie pracownicy, tym łatwiej organizować zadania i wyjaśniać, jak mają być realizowane – dzieli się swoimi przemyśleniami Maciej Grzesiek.
Dla obu gospodarstw rynny i truskawki powtarzające owocowanie są kierunkiem pozwalającym lepiej wykorzystać sezon oraz poprawić warunki pracy. O przyszłości tej technologii zdecyduje jednak nie tylko plonowanie odmian i wielkość uzyskiwanego plonu handlowego, lecz także, a może przede wszystkim, dostępność pracowników oraz możliwość dopasowania całego systemu do wymagań roślin.
