Zapowiadało się bardzo źle, ale…
Przede wszystkim, sprawy mocno komplikowała pogoda. Jak informuje Stanisław Trzonkowski, w jego gospodarstwie w pierwszych czterech miesiącach tego roku łącznie ze śniegiem spadło zaledwie 51mm wody opadowej, co było bardzo niepokojącą zapowiedzią późnej wiosny i lata. Dopiero majowe, czerwcowe i lipcowe opady, chociaż nadeszły późno, to jednak wyraźnie przyczyniły się do niezłych plonów.
O dziwo, również wiosenne przymrozki, które bardzo często nawiedzają wschodnie tereny Polski, nie poczyniły spustoszenia w uprawach jak to często bywało. W minionym sezonie, właśnie z uwagi na to zjawisko, plony porzeczki czarnej wyniosły ok. 25% wieloletniej normy w gospodarstwie pana Trzonkowskiego.
…porzeczka na plus…
Plantacja porzeczki czarnej założona przez Stanisława Trzonkowskiego jest jedną z największych w Europie. Czarne jagody produkuje się tu na powierzchni dość wyraźnie przekraczającej 300 ha. Funkcjonuje tu także szkółka, która sadzonki dostarcza na własne potrzeby gospodarstwa, a nadwyżkę kieruje na rynek.
Czytaj także:
- Skłamałbym mówiąc, że ten sezon porzeczkowy był słaby czy przeciętny. Sadownicy znani są z tego, że uwielbiają narzekać, ale po takiej kampanii jak tegoroczna to byłaby przesada. Oczywiście, plonowanie nie było na poziomie optymalnym, czy chociażby zbliżonym do niego z uwagi gównie na przebieg pogody, ale rekordowe ceny skupu z powodzeniem zrekompensowały skutki suszy i wysokich temperatur – mówi plantator.
…aronia na plus…
Stanisław Trzonkowski zbiór aronii zakończył tydzień temu. Po katastrofalnym sezonie 2025, kiedy owoców w tym gospodarstwie nie zbierano w ogóle, wreszcie ten sezon zapisać można po stronie udanych.
Czytaj także:
- Plonowanie w tym roku było dobre. Rośliny, które nie owocowały w zeszłym roku wytworzyły okazałe przyrosty i dużą liczbę pąków kwiatowych. Pomimo okresowych niedoborów deszczu i fal upałów zbiory okazały się udane. – mówi plantator.
Narzeka nieco na układ cen. W jego gospodarstwie położonym w okolicach Sokółki owoce dojrzewają znacznie później niż choćby w centrum kraju. W tym roku to przesunięcie w czasie zdecydowało o utracie znacznej części przychodu.
- Nie ma normalności w rynku owoców przemysłowych. Nagle w ciągu tygodnia ceny aronii spadły prawie o 2 zł/kg. Czy można to jakoś racjonalnie wytłumaczyć? Chyba tylko w taki sposób, że plantatorzy, a więc środowisko podzielone i silnie zindywidualizowane nie są równorzędnym partnerem dla zakładów przetwórczych, więc te nie traktują ich poważnie – żali się plantator.
…sezon na plus, ale…
- Bardzo cieszy mnie ten dobry sezon. Przy skali naszego gospodarstwa koszty prowadzenia plantacji, utrzymania pracowników i konserwacji maszyn są strasznie wysokie. Bardzo często w przeszłości trudno było związać koniec z końcem. Ten rok jest inny, ale trzeba było na niego poczekać, w trudnych chwilach wierzyć, że przyjdzie. I nadszedł. Udało się wreszcie wygospodarować środki na drobne remonty odkładane przez lata – podsumowuje rok 2026 ogrodnik.
Prosi jednak, by nie podejmować spontanicznych decyzji odnośnie zakładania plantacji tylko na podstawie tego sezonu, który w skali ostatnich lat i dekad był jednak dość wyjątkowy.
- Ktoś może pomyśli, że mnie się udało, a teraz zniechęcam innych. To nie tak. Jestem w tej branży już bardzo długo i wiem, że normą są sezony bardzo przeciętne mówiąc delikatnie, a po prostu słabe zdarzają się znacznie częściej niż dobre. Żeby założyć plantację, czy porzeczki czy aronii, potrzeba znacznych nakładów na przygotowanie kwater, sadzonki, maszyny, a potem jeszcze ponoszenia kolejnych nakładów nim kwatery wejdą w pełnię owocowania. I gdy już wejdą, rynek może i zapewne będzie wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj nam się wydaje – dzieli się swymi przemyśleniami doświadczony plantator.
Odnosi się także do normalności na rynku owoców przemysłowych w Polsce, a właściwie jej braku. - Wielokrotne wahania cen stały się już w naszym kraju stałym elementem zbiorów większości, jak nie wszystkich produktów sadowniczych. Relacje producent- przetwórca, a także producent- supermarkety powinny być wyraźnie poprawione. Takowe działania prowadzone są w wielu krajach, także unijnych – kończy Stanisław Trzonkowski.
