Ceny aronii 2025 - czy pęknie 5 zł/kg?Michał Piątek
StoryEditorceny aronii

Plantatorzy czekali na wyższe ceny aronii. Później przyszło tąpnięcie

12.09.2026., 06:00h

Powoli kończy się aroniowy sezon 2026. Realizowane są ostatnie dostawy, a cześć firm już zamknęła skup. Czy był to udany sezon i czego możemy spodziewać się w kolejnych latach?

Szybkie podsumowanie sezonu

Zapraszam na szybkie podsumowanie sezonu w filmowej formie. Poniżej zamieszczam wypowiedź Pawła Eggerta (Aronia Eggert), szkółkarza i przetwórcy, o tym jak wyglądał sezon 2026:

Ceny aronii wysokie, ale nie przez cały sezon

Sezon rozpoczął się od cen na poziomie 3,00 zł/kg za owoce konwencjonalne i 3,50 zł/kg za te z certyfikatem ekologicznym. Później jednak stawki szybko rosły. W szczycie sezonu przypadającym na koniec drugiej dekady sierpnia i początek trzeciej stawki na poziomie 5,00 zł/kg i powyżej za „konwencję” stały się normą, a zakłady często też zapewniały transport surowca z pól i ponosiły jego koszty. Ekologiczna aronia kupowana była po 6,00 zł/kg.

- Ceny w pierwszej części kampanii dość znacząco i szybko rosły. Była to reakcja rynku na realizację ambitnych celów zakupowych jednego z większych zakładów. Wprowadziło to sporo zamieszania zarówno dla przetwórców jak i plantatorów. Pierwsi zaczęli kalkulować, czy zakupy surowca w takich stawkach w ogóle się jeszcze opłacają, drudzy zastanawiali się, czy nie warto zaczekać ze zbiorem, skoro stawki cały czas idą w górę – mówi Paweł Eggert.

Pod koniec sierpnia na rynku doszło do przesilenia i tąpnięcia. Ceny aronii konwencjonalnej szybko spadły do poziomu 3,50 zł/kg, tylko w niektórych zakładach 4,00 zł/kg i tak właściwie kształtują się do dziś. Wygląda więc na to, że ci plantatorzy, którzy opóźnili zbiór, stracili podwójnie – raz na niższej cenie, drugi raz na przysychaniu owoców na krzewach i utracie masy.

Dlaczego aronia „zapłaciła” w tym roku?

Aronia wciąż traktowana jest jako uzupełnienie skupu. Ponieważ od 3 lat notujemy zbiory porzeczki czarnej niższe od oczekiwanych przez przetwórców, aronia jest silnie poszukiwana, zwłaszcza, że sezon 2025 był dla tego gatunku bardzo nieurodzajny.

- To szansa i zagrożenie jednocześnie. W tym roku, który z uwagi na plonowanie aronii nie może zostać określony jako zły, owoce były stosunkowo drogie. Kto zadbał o plantacje, ten zarobił dobre pieniądze. Może jednak być tak, że kiedy przyjdzie sezon udany dla porzeczki czarnej, a nowych i zadbanych nasadzeń jest bardzo dużo w kraju, to choćby i aronii było mało, to może być znów tania – wyjaśnia mechanizm odpowiedzialny za kształtowanie się cen aronii w 2026 roku Paweł Eggert.

Szansa to żywność funkcjonalna

Przetwórca nie ma wątpliwości. Szansą na „normalny” rynek aronii jest budowa portfolio produktów na jej bazie, żywności funkcjonalnej, z silnym uwzględnieniem azjatyckich rynków, które są chłonne i coraz bardziej zamożne.

- Jeśli koniunktura na aronię ma być tylko wtedy, gdy nie uda się porzeczka czy wiśnia, to mamy olbrzymi problem. Trzeba wykorzystać najbliższe lata w celu budowy i ugruntowania pozycji produktów z aronii na globalnych rynkach. Bez tego prędzej czy później przyjdą sezony zupełnej dekoniunktury i wielkie rozczarowania plantatorów – mówi mój rozmówca.

Czy aronii będzie więcej?

Areał aronii w Polsce w ostatnich latach został dość wyraźnie ograniczony. Wedle danych agencyjnych w 2026 roku aronia w Polsce rosła na 12 313,49 ha. Jeszcze kilka lat temu było to sporo ponad 14 tys. ha.

- Widać wzmożone zainteresowanie zakładaniem plantacji. Mieliśmy bardzo dużo zamówień na sadzonki w tym roku. Wiem też, że u innych propagatorów sytuacja jest taka sama. Plantacji będzie więcej, ale chcę uspokoić: moce produkcyjne rodzimych szkółek są ograniczone. Z moich kalkulacji wynika, że gdyby wszystkie krajowe szkółki pracowały z pełną mocą i tylko na polski rynek, to i tak potrzebowalibyśmy ok. 3 lat, by dostarczyć materiał nasadzeniowy do odnowienia tego areału upraw, który zniknął – informuje szkółkarz.

Polska dyktuje reguły rynkowej gry, ale…

Podsumowując aroniowy sezon 2026 można stwierdzić, że stało się wreszcie to o czym w branży mówiono od wielu lat – owoce w naszym kraju, bezspornie największym ich producencie na świecie, były najdroższe. Z jednej strony to cieszy, z drugiej rodzi pewien problem.

- Obserwujemy teraz typowe, wrześniowe ożywienie na rynku soków aroniowych. Jest sporo zapytań, ale jednocześnie część potencjalnych kontrahentów „odbija się” od ceny. Soki aroniowe w Polsce są droższe niż te w Rumunii, Słowenii, Finlandii czy w Niemczech z uwagi na droższy surowiec. Ich sprzedaż w tym roku z pewnością będzie trudniejsza – wyjaśnia Paweł Eggert.

12. wrzesień 2026 06:02