Nie wszędzie śniegu jest tyle samo
Rozkład pokrywy śnieżnej różni się w zależności od rejonu kraju. Jak widać na załączonej grafice IMGW, większość rejonów sadowniczych może cieszyć się z dużej ilości białego puchu. Nadal nie możemy mówić o sytuacji ogólnokrajowej, bo nawet, jak widać niżej, są także miejsca, gdzie ilość śniegu jest dosłownie śladowa.
Inaczej grubość pokrywy śnieżnej widzi wxcharts.com. W tym serwisie znajdziemy informacje o znacznie grubszej warstwie białego puchu. Zdecydowałem się więc przejść z miarką po swojej plantacji i sprawdzić pokrywę śnieżną dla mojego gospodarstwa pod Rawą Mazowiecką. Średnio jest to 24 cm, najlepszy rezultat od kilkunastu lat.
Przede wszystkim cieszą się producenci truskawek, ponieważ śnieg chronił plantacje podczas ostatnich dużych spadków temperatury (które, jak widać, niebawem do nas powrócą, na co wskazują prognozy pogody). Śnieg to jednak dobra informacja dla większości plantatorów, którzy swe uprawy prowadzą w otwartym gruncie.
Czytaj także:
Śnieg a zapasy wody w glebie
Śnieg cieszy także w kontekście uzupełnienia zapasów wody w glebie. Trzeba jasno powiedzieć, że każdy płatek śniegu jest mile widziany, ale mimo wszystko jak na razie nie możemy mówić o diametralnych zmianach. Owszem, na pierwszy rzut oka kilkanaście-kilkadziesiąt centymetrów śniegu wygląda imponująco. Białe rzędy krzewów, zasypane międzyrzędzia – od razu pojawia się myśl: „wreszcie będzie czym uzupełnić braki w glebie”. Ale na ile wody roztopowej możemy faktycznie liczyć?
Ile wody daje obecna pokrywa śnieżna?
Ale ile wody faktycznie przyniesie nam obecna pokrywa śniegu? Tutaj też odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ gęstość śniegu jest bardzo zmienna. Jeden centymetr sześcienny puchu po przetopieniu może dać zupełnie inną ilość wody niż centymetr ciężkiego, mokrego śniegu.
Ciekawe wyniki przyniosło proste doświadczenie, które wykonał wczoraj Marcin Piesiewicz rozpuszczając 1 m² śniegu (wysokość pokrywy to 7 cm). Ile wody otrzymał? 3,6 litra wody na m². Sami przyznacie pewnie, że nie jest to ilość imponująca.
To proste doświadczenie pokazuje, że bardzo dobrze, iż mamy śnieg, ponieważ deficyty wody w glebie są ogromne. Jednak cała pokrywa odpowiada zaledwie kilku milimetrom opadu deszczu i przy obecnych brakach wody w glebie taki „zastrzyk” trudno uznać za przełom.
Mniej pracowici plantatorzy mogą posłużyć się inną metodą metodę wyliczania ilości roztopowej wody w oparciu o grubość pokrywy i gęstość śniegu. Przyjmując za poprawna wartość drugiego parametru za windy.com dla moich plantacji wynoszącą 192 kg/m3 i grubość warstwy wynoszącą 24 cm (13.01.2026) w teorii gdyby śnieg stopniał dziś w przeliczeniu na m2 gleby wody powinno być 46 l – wynik już znaczący.
Pamiętajmy jednak, że śnieg z biegiem czasu zwiększa swą gęstość poprzez absorpcję wody z powietrza. To wiemy także z doświadczenia – gdy nadchodzi odwilż, śnieg jest zazwyczaj ciężki i mokry, lecz gdy spada, ma często postać lekkiego puchu. Faktyczna gęstość śniegu może wahać się od zaledwie 30 kg/m3 aż do nawet 800 kg/ha.
Każdy litr się liczy
Każda ilość wody, która spokojnie wsiąknie w glebę, jest cenna. Śnieg topnieje powoli, więc woda ma większą szansę wniknąć głębiej, zamiast spłynąć powierzchniowo. – Lepiej mieć 10 czy 25 cm śniegu niż kolejną bezśnieżną zimę – z tym stwierdzeniem zgodzą się chyba wszyscy. Dla systemu korzeniowego drzew to zdecydowanie lepszy scenariusz niż gwałtowna ulewa na zamarzniętą lub przesuszoną glebę. Z tego punktu widzenia pozostaje mieć nadzieję, że kolejne miesiące również przyniosą opady (również deszczu), które pomogą odbudować zapasy wody w glebie.
Justyna Dobrosz
Michał Piątek
