Tegoroczny styczeń – klasyczna polska zima!
Tegoroczny styczeń jest zupełnie inny niż poprzednie. W 2025 roku w wielu częściach kraju mieliśmy temperatury dochodzące do +20°C, a teraz wartości są podobne, tyle tylko, że na minusie. To sytuacja zdecydowanie bardziej standardowa dla Polski.
Przez kraj suną też kolejne fale opadów śniegu. Plantatorzy prowadzący uprawy w tunelach spozierają z niepokojem w niebo na ołowiane chmury, a te zasnuwać Polskę mają przez co najmniej kolejne dwa tygodnie. Klasyczna polska zima stwarza pewne zagrożenia dla tuneli. Powodem jest zdolność śniegu do absorpcji wody z powietrza i zwiększanie gęstości jednocześnie bez większych zmian w objętości.
Higroskopijność śniegu a bezpieczeństwo tuneli
Świeży śnieg najczęściej nie jest zagrożeniem dla tuneli. Jego gęstość, gdy mówimy o śniegu takim ja padał na przełomie 1 i 2 dekady stycznia nie przekracza 250 kg/m3. Wedle danych z windy.com gęstość pokrywy śnieżnej w okolicach mojego gospodarstwa pod Rawą Mazowiecką w dniu 12 stycznia wynosiła dla przykładu 186 kg/m3. Konstrukcja tunelu okrytego warstwą lekkiego puchu w warunkach bezwietrznej pogody lub nawet lekkiego wiatru nie jest w takiej sytuacji zagrożona.
Problemem jest jednak higroskopijność śniegu. Posiada on zdolność chłonięcia wody z powietrza. Śnieg zwiększa swą gęstość, a przez to masę, choć wizualnie nie zachodzą większe zmiany. W skrajnych przypadkach 1 m3 mokrego śniegu lb lodu może ważyć do 800 kg/m3.
Co to oznacza w praktyce dla użytkowników tuneli?
Z doniesień plantatorów jasno wynika, że do tzw. składania tuneli pod naporem śniegu dochodzi jakiś czas po opadzie. Zwykle jest to kilka-kilkanaście godzin, czasem kilkadziesiąt. Nawet mokry śnieg, padający w temperaturze powietrza bliższej 0°C, wciąż posiada pewne zdolności zwiększania masy, a więc niebezpieczeństwo powyginania konstrukcji rośnie wraz z upływem czasu.
Ważna jest zatem szybka reakcja. W tunelach, gdzie nie ma na roślinach okryw z agrowłókniny podejmowane były próby wykorzystania opryskiwaczy. Powietrze wprawia folię w drgania i w efekcie śnieg osuwa się z niej. Jeśli jednak na truskawkach czy malinach znajduje się materiał, to taka opcja nie wchodzi w grę. Plantatorzy śnieg strącają ręcznie poprzez pulsacyjne wypychanie go z wewnątrz tuneli.
To praca bardzo ciężka, wymagająca fizycznie. Jednak pozostawienie śniegu na tunelu grozi zdeformowaniem konstrukcji, która w znacznej części może zostać uszkodzona nieodwracalnie.
Uwaga! Tunele zawalają się w ciszy
Zaleganie śniegu na tunelach jest niebezpieczne dla osób w środku obiektu. Gdyby konstrukcja była z drewna przed złożeniem/załamaniem słychać byłoby trzaski i inne odgłosy sygnalizujące niebezpieczeństwo. Stalowe wręgi deformują się w relatywnej ciszy.
Znam przypadek w którym właściciel gospodarstwa widząc wieczorny i nocny opad odśnieżanie tuneli zaplanował na kolejny dzień od rana. Nazajutrz wraz z pracownikami wszedł do pierwszego tunelu, a po zakończeniu pracy w nim i wyjściu zespół z wielkim zdziwieniem odkrył, że kolejny tunel częściowo się zawalił. Było to na tyle ciche, że nikt nie miał świadomości tego, co właśnie dzieje się zaledwie kilka-kilkanaście metrów obok.
Tunele są coraz mocniejsze, ale…
Trzeba przyznać, że producenci tuneli coraz lepiej rozumieją specyfikę polskiego klimatu i konstrukcje oferowane plantatorom są coraz lepsze. W zasadzie ryzyko uszkodzenia tunelu przez śnieg jest niewielkie, ale w sytuacjach, gdy opady są długotrwałe i intensywne z pewnością bezpieczniej jest rękę trzymać na pulsie.
