Głód i desperacja – pszczoły na celowniku
Dzięcioły w Polsce mają się raczej dobrze. Rośnie lesistość kraju, a także na wsiach i w miastach ekosystemów w których ptaki te mogą bytować jest wcale niemało. Choć próżno szukać wiarygodnych statystyk dotyczących liczebności wszystkich dzięciołów w Polsce, to w przypadku najbardziej pospolitych gatunków można mówić o setkach tysięcy par lęgowych. Trend dotyczący ich populacji albo jest stabilny, albo delikatnie wzrostowy.
Czytaj także:
W lesie ten ptak uważany jest za "doktora", ale na pasieczyskach potrafi wyrządzać znaczne szkody materialne. Obecna zima jest bardzo trudna dla naturalnych mieszkańców lasów i pół, więc dzięcioły odwiedzają ule i próbują wykonać w nich otwory a następnie odżywić się zimującymi pszczołami.
Owady o tej porze roku i przy panujących mrozach są właściwie bezbronne. Z kolei ule z tworzyw sztucznych, które w ostatnim czasie zdominowały polski krajobraz, nie zapewniają wystarczającej ochrony – ptak w kilka minut jest w stanie sforsować styropianową, poliuretanową czy styrodurową ścianę ula by dobrać się do pożywienia – ściśniętych w zimowy kłąb pszczół.
Jak poważne jest ryzyko utraty rodziny pszczelej?
Prawidłowo zakarmione przed zimą i wyleczone pszczoły, o poprawnej strukturze wiekowej są zaskakująco „twarde”. Zniszczenie ściany ula nie stanowi dla nich niebezpieczeństwa. Także naruszenie woskowo-drewnianej struktury ramek może nie stanowić jeszcze bezpośredniego zagrożenia dla zimującej rodziny pszczelej. Jednak uporczywe, ponawiające się ataki dzięcioła mogą prowadzić ostatecznie do zagłady rodziny pszczelej. Wówczas stratą jest nie tylko ul, czy jego poszczególne elementy, ale także owady i produkty pszczele, które kolonia mogłaby zgromadzić w nadchodzącycm wielkimi krokami sezonie.
Nowy ul obecnie to koszt pomiędzy 400 a 800 zł, zależnie od materiału z jakiego jest wykonany, czy renomy producenta. Dzięcioły przeważnie nie niszczą całych uli, ale pojedyncze ich fragmenty, które są wymienialne. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że ptak który raz nauczy się takiej techniki zdobywania pożywienia będzie powracał na pasieczysko. Znam przypadek pasieki w której w tym roku dzięcioł uszkodził już ponad 80 uli. Choć rodziny pszczele na ogół przeżyły naloty, to straty powstałe wskutek działalności dzięciołów w tym konkretnym gospodarstwie można liczyć w dziesiątkach tysięcy złotych.
Czytaj także:
Jak zabezpieczyć ule przed dzięciołami?
Pszczelarze najczęściej wykorzystują metody hybrydowe. Ule okrywają sieciami. O ile założone zostaną poprawnie, zapewniają dość dobrą ochronę przed dzięciołami i sikorkami.
Niektórzy stosują dodatkowo także odstraszanie w postaci makiet drapieżnych ptaków, co jednak realną skuteczność ma bardzo umiarkowaną. Czasem praktykowane są także różne sposoby dokarmiania dzięciołów.
Problemem w przypadku powstałych w wyniku aktywności dzięciołów otworów w ulach jest to, że poza śniegiem czy zimnym wiatrem do wnętrza mogą dostawać się przez nie także myszy a nawet nornice. Te gryzonie także zimą chętnie żerują na zimujących pszczołach i zgromadzonych przez nie zapasach. Ul oferuje także zaciszne, ciepłe schronienie.
Za kilka tygodni, gdy zrobi się cieplej a pszczoły zaczną latać, będą w stanie same obronić się przed takimi zagrożeniami.
