Wysoki plon truskawek dzięki dopasowaniu się do natury
- Z roku na rok widać wyraźniej, że technologia uprawy truskawki nie może być oderwana od realnych warunków pogodowych. Nie wystarczy reagować na to, co już się stało. Plantator musi umieć być o krok przed pogodą: przewidzieć, czy czeka go długa, zimna i mokra wiosna z presją fytoftorozy, czy nagłe, przedwczesne lato w marcu, które nałoży na siebie zbiory ze szklarni, tuneli i pól. Od tego zależy dobór zabiegów, terminów, nawozów, a coraz częściej także – sposób wykorzystania mikroorganizmów w uprawie – mówił w trakcie konferencji „Praktycznie o truskawkach i nie tylko” dr hab. Zbigniew Jarosz, Doradca Jagodowy, organizator spotkania.
Dobitnie wyjaśniał, że kończy się epoka prostych rozwiązań. Nie wystarczy, jak kiedyś, wykonać oprysk i rozwiązać problem. Okno możliwości interwencji chemicznej jest coraz krótsze, liczba substancji czynnych coraz mniejsza. W tej nowej rzeczywistości przewagę zdobędą ci, którzy lepiej rozumieją, jak działa gleba, mikrobiom, strefa korzeniowa i sama roślina.
Żywa gleba, żywe podłoże. Dlaczego mikroorganizmy są dziś kluczowe?
W klasycznym podejściu mówiliśmy o „żyznej glebie”. Dziś coraz częściej mówimy o „wydajnym podłożu” – czy to w gruncie, czy w systemach bezglebowych. W obu przypadkach zasada jest ta sama: podłoże musi tętnić życiem mikrobiologicznym. W glebie żyznej na hektarze powinno być nawet kilka ton mikroorganizmów, a w jednym centymetrze sześciennym – miliardy drobnoustrojów. Jeśli tej mikrobiologicznej masy brakuje, roślina traci naturalną tarczę ochronną i wsparcie pokarmowe.
Roślina nie jest samotnym organizmem. W strefie korzeniowej – w wąskiej, w wąziutkiej (od 2 do 4 milimetrów) przestrzeni wokół korzeni – toczy się intensywne życie. Korzeń wydziela cukry i kwasy organiczne, dosłownie „karmi” pożyteczne mikroorganizmy, a one w zamian bronią go przed patogenami, pomagają w pobieraniu składników, stymulują wzrost i naturalną odporność. - Im bliżej korzenia, tym więcej sprzymierzeńców – ale tylko pod warunkiem, że mają gdzie i z czego żyć – przekonywał prof. Jarosz.
Dlatego tak istotne jest dziś „ożywienie” zarówno gleby, jak i podłoży kokosowych czy substratów używanych w uprawach bezglebowych. Sam kokos nie wystarczy – musi zostać zasiedlony odpowiednimi mikroorganizmami i zasilony pokarmem, który umożliwi im szybkie namnażanie się.
Co robi mikrobiom korzeniowy?
Badania polowe prowadzone od kilku lat w uprawach truskawki pokazują, że produkty mikrobiologiczne, dobrze dobrane i zastosowane, powtarzalnie wzmacniają naturalną odporność roślin. Skutkuje to mniejszymi stratami plonu spowodowanymi chorobami i wyższym zbiorem handlowym. Z czego to wynika?
Mikroorganizmy w strefie korzeniowej:
- produkują fitohormony – auksyny, cytokininy, gibereliny – które stymulują rozwój systemu korzeniowego i pomagają roślinie lepiej eksplorować glebę,
- wytwarzają enzym ACC-deaminazę, która redukuje stres etylenowy, łagodząc reakcję rośliny na czynniki stresowe (m.in. stres po posadzeniu w nowych podłożach),
- syntetyzują związki o charakterze „neuroprzekaźników” – jak serotonina czy dopamina – które w świecie ludzi kojarzymy z „hormonami szczęścia”, ale w świecie roślin pełnią rolę istotnych regulatorów procesów fizjologicznych.
Równolegle w glebie trwa ciągłe zmaganie pomiędzy mikroorganizmami pożytecznymi a patogenami. Trichoderma, bakterie PGPR, grzyby mikoryzowe – wszystkie te grupy walczą o przestrzeń życiową i dostęp do korzenia, bo to od niego zależy ich przetrwanie. Ich „broń” to:
- antybiotyki naturalne (jak dobrze znana streptomycyna),
- enzymy rozkładające ściany komórkowe patogenów (m.in. celulazy, chitynazy, proteazy),
- wyspecjalizowane struktury umożliwiające wstrzykiwanie toksycznych dla patogenów substancji bezpośrednio do ich komórek.
Im szybciej pożyteczny mikrobiom zajmie strefę korzeniową, tym trudniej będzie się w niej utrzymać organizmom szkodliwym. Stąd znaczenie nie tylko samej „introdukcji” mikroorganizmów, ale także konsekwentnego budowania dla nich warunków do życia.
Obornik, słoma, humusy. Czym nakarmić „sojuszników” roślin?
Samo zastosowanie preparatu z trichodermą czy bakteriami PGPR nie wystarczy, jeśli zabraknie pokarmu i „domu” dla tych mikroorganizmów. Równolegle do wprowadzania pożytecznego mikrobiomu trzeba zadbać o materię organiczną i strukturę podłoża.
Wciąż jednym z najlepszych narzędzi pozostaje dobry, przekompostowany obornik, wolny od niepożądanych domieszek i nadmiaru soli. Jednocześnie warto zachować ostrożność wobec mieszanek opartych na podłożu po pieczarkach. Zgodnie z wymaganiami musi ono być zdezynfekowane, często przy użyciu podchlorynu sodu, co może skutkować bardzo wysoką zawartością sodu (nawet rzędu 1000 ppm). Wprowadzenie takiego materiału na plantację może łatwo doprowadzić do nadmiernego zasolenia i w efekcie zniszczenia wrażliwego mikrobiomu.
Jeśli gospodarstwo nie ma dostępu do pewnego źródła obornika, naturalną alternatywą jest mądrze wprowadzona słoma. Chodzi nie tylko o poprawę struktury gleby, ale również zapewnienie źródła węgla i białka dla drobnoustrojów. To właśnie białka i cukry stanowią „pożywkę” dla pożytecznych mikroorganizmów. Tam, gdzie system uprawy ogranicza możliwość stosowania klasycznych nawozów naturalnych, konieczne jest łączenie preparatów mikrobiologicznych z odpowiednią pożywką, np. kwasami humusowymi. W takich układach przyspiesza namnażanie się korzystnych drobnoustrojów i pozwala im szybciej zająć strefę korzeniową.
Koniec „ciężkiej chemii” w ryzosferze. Co dalej?
Przekaz wypowiedzi dr hab. Zbigniewa Jarosza był, niestety, dość jasny: unijne ograniczenia w zakresie substancji aktywnych sprawiają, że do czasów szerokiego wykorzystania agresywnych środków dezynfekcji gleby już nie wrócimy. Scenariusz „przeniesienia się” do krajów o luźniejszych regulacjach, jak Argentyna czy Brazylia, dla większości plantatorów także nie jest realny. Musimy nauczyć się funkcjonować w systemie, w którym podstawowym zadaniem jest:
- wprowadzić (zaintrodukować) korzystne mikroorganizmy do gleby lub podłoża,
- zapewnić im stały dostęp do materii organicznej i odpowiednich warunków fizycznych (wilgotność, struktura, zasolenie),
- budować i utrzymywać stabilny mikrobiom, który będzie podstawową linią obrony przed patogenami.
Równolegle badania wskazują na systematyczny spadek zawartości węgla organicznego w glebach. To dodatkowy argument, by poważnie traktować kwestię troski o jej stan, nie tylko o rośliny. Bez tego nawet najlepsze preparaty mikrobiologiczne mogą dać efekty co najwyżej krótkotrwałe lub niepełne.
