Fot. Katarzyna Szulc
StoryEditorMichał Malicki

Truskawki po zbiorach - nie popełniaj tych błędów

30.06.2026., 06:00h

Mamy upały i jeszcze nie raz tego lata będziemy mieli podobne temperatury. Trwają zbiory późniejszych odmian truskawek, ale wiele plantacji jest już po zbiorach. To moment, w którym łatwo zaszkodzić plantacji koszeniem liści, nieodpowiednim nawadnianiem i zbyt mocnym nawożeniem. Czego zatem nie robić na plantacjach truskawek?

Nie koś teraz liści

Na wielu plantacjach truskawek zbiory dobiegają końca albo już się skończyły. Właśnie teraz trzeba przede wszystkim wiedzieć, czego nie robić. Nie kosiłbym w tym momencie plantacji. Dla roślin byłby to bardzo duży stres. 

Usunięcie liści odsłoni glebę. Wtedy parowanie jeszcze wzrośnie, gleba będzie się mocniej nagrzewała, a to doprowadzi do przegrzewania systemu korzeniowego. W takiej sytuacji nawet duże ilości podawanej wody nie rozwiążą problemu, bo odsłonięta gleba i tak będzie bardzo mocno pracowała pod wpływem temperatury.

Mimo że część z nas jest już po zbiorach, poczekałbym aż temperatury się ustabilizują. 

Zadbaj  późne odmiany

Są też odmiany, które nadal owocują i dojrzewają. Dotyczy to przede wszystkim odmian późnych, takich jak Malwina. Na wielu plantacjach za nami jest dopiero jeden lub dwa zbiory, więc ten okres jeszcze potrwa.

Najważniejsze jest teraz utrzymanie roślin w jak najlepszej kondycji. W czasie upałów łatwo stracić jędrność owoców. Łatwo też niepotrzebnie dołożyć roślinom kolejnego stresu.

Deszczowanie przyniesie więcej strat niż pożytku

W takich warunkach nie podawałbym wody przez deszczownie. Zimna woda na rozgrzane rośliny i rozgrzaną glebę nie jest dobrym rozwiązaniem. Do tego przy wysokiej temperaturze i dużej wilgotności bardzo łatwo podnieść presję szarej pleśni.

Wodę trzeba podawać przez system kroplowy. Nie podlewałbym też w nocy. Roślina nie będzie wtedy tej wody odparowywała, tylko pobierze ją z gleby i przetransportuje w owoce. To z kolei prowadzi do rozmiękczania owoców.

Najlepiej nawadniać wtedy, kiedy roślina naprawdę tej wody potrzebuje i może ją odparować. Lepiej zrobić to dwa lub trzy razy dziennie, w krótkich cyklach: rano, w południe i po południu. Woda ma trafiać bezpośrednio w strefę systemu korzeniowego. Nie ma znaczenia, że podawana woda jest chłodna. W glebie szybko się ogrzeje.

Uważaj na azot

Fertygację dalej należy prowadzić, ale z jasnym założeniem. Tygodniowa ilość nawozów może zostać na podobnym poziomie, tylko przy większej ilości wody stężenie pożywki będzie niższe.

W tym momencie należy skupić się na nawozach o niskiej zawartości azotu albo bezazotowych. Nie ma sensu dodatkowo rozmiękczać owoców azotem. Lepiej sięgnąć po nawozy wapniowe, a między nimi podawać nawozy oparte głównie na potasie.

Nie pryskaj za dnia

Jeżeli wykonujemy zabiegi dolistne, to tylko nocą. W ciągu dnia, przy takich temperaturach, nie ma na to miejsca.

Jeśli chodzi o ochronę, to teraz trzeba skupić się raczej na szkodnikach. Chodzi głównie o przędziorki i wciornastki. Tu można sięgać po produkty naturalne, oparte na bazie olejku pomarańczowego.

Pomiędzy takimi zabiegami warto dokarmiać wapniem oraz wapniem z krzemem, w formulacjach, które nie zostawiają osadu, na przykład takich jak Caliogo. Wniesienie wapnia i krzemu wzmacnia owoce, poprawia ich twardość i jednocześnie usztywnia blaszkę liściową. To pomaga roślinie lepiej znieść wysokie temperatury.

30. czerwiec 2026 13:18