Ten sam objaw, różne przyczyny
- Weźmy dla przykładu truskawkę, bo z nią ostatnio mamy niestety wiele do czynienia w laboratorium. Rośliny nie zawsze w oczywisty sposób wskazują źródło problemu. Podobne symptomy mogą towarzyszyć między innymi fytoftorozie, zgorzeli korzeni, fuzariozie, werticiliozie czy infekcjom powodowanym przez grzyby z rodzaju Cylindrocarpon. Dodatkowym utrudnieniem jest możliwość jednoczesnego występowania kilku patogenów – mówi dr Aneta Chałańska z NEFsciene.
Taka sytuacja komplikuje ochronę. Zabieg dobrany bez rozpoznania przyczyny może nie przynieść efektu, a jednocześnie zwiększyć koszty produkcji. Dlatego pierwszym krokiem powinno być ustalenie, z czym rzeczywiście zmaga się plantacja.
Od interwencji awaryjnej do planowania
Jak podkreśla dr Aneta Chałańska, skuteczna ochrona jest możliwa dopiero wtedy, gdy wiadomo, z jakim zagrożeniem ma się do czynienia. Analiza nie zastępuje doświadczenia plantatora. Pomaga natomiast potwierdzić jego obserwacje, odrzucić błędne hipotezy i dobrać właściwe działania.
Aby uzyskać wynik badania, który pozwoli zaplanować dalszą ochronę, konieczne jest odpowiednie pobranie próby. Gdy mowa o roślinach, które już zdradzają objawy choroby lub zamierania, najlepiej jest dostarczyć do diagnostyki taki jej fragment lub cały okaz, gdzie problem wciąż jeszcze trwa. Gdy dostarczymy martwą roślinę, wystąpi duże ryzyko pojawienia się na niej infekcji wtórnych. To komplikuje ustalenie tego, co faktycznie jest źródłem problemu a jedynie jego wskazania daje szasnę na skuteczne zaplanowanie dalszych kroków.
Wynik badania trzeba umieć odczytać
W przypadku wspomnianych już wcześniej truskawek nie warto czekać z diagnostyką do wystąpienia pierwszych niepokojących objawów. Dotyczy to również sadzonek importowanych. Pochodzenie z renomowanej zagranicznej szkółki nie jest automatyczną gwarancją wyższej zdrowotności. W materiale krajowym i sprowadzanym z innych państw mogą pojawiać się między innymi Neopestalotiopsis clavispora, Fusarium spp. czy organizmy klasyfikowane obecnie jako Ilyonectria.
Jedna próbka pomaga podjąć wiele decyzji
Dobrze zaplanowane badanie może dostarczyć informacji o tym:
- czy problem ma podłoże infekcyjne;
- które organizmy dominują w próbce;
- czy uszkodzenia mogły powstać w wyniku stresu mrozowego;
- czy potrzebna jest korekta ochrony;
- czy dalsze utrzymywanie plantacji ma sens ekonomiczny.
W skrajnych przypadkach analiza ujawnia silne zniszczenie korzeni i współwystępowanie kilku groźnych patogenów. Wtedy kolejne zabiegi mogą jedynie powiększać straty. Rozpoczęcie produkcji na nowym stanowisku bywa trudniejsze, ale czasem jest rozsądniejszym rozwiązaniem niż bez końca ratowanie uprawy bez realnych szans na odbudowę.
Nie tylko truskawki, nie tylko diagnostyka
- Współpracujemy z plantatorami wielu gatunków jagodowych. Problemy dotyczą chociażby borówek, porzeczek a nawet aronii. Cieszy mnie rosnąca świadomość plantatorów, chęć diagnozowania problemów dla skutecznego ich rozwiązywania. Z jednej strony mamy do czynienia z uprawą od lat tych samych gatunków na tych samych glebach, wykorzystywaniem tych samych maszyn w wielu nawet oddalonych od siebie plantacjach, co prowadzi do rozprzestrzeniania się niektórych problemów. Z drugiej strony ubywa rozwiązań typowo chemicznych, które niegdyś zapewniały skuteczne formy rozwiązywania problemów z jakimi się mierzymy – mówi dr Chałańska.
Z NEFscience współpracują także firmy z branży ogrodniczej. Bezpośrednio przy gmachu laboratorium zlokalizowano kwatery doświadczalne, gdzie w warunkach silnej presji patogenów, szkodników jak i nicieni, bada się skuteczność obecnie dostępnych na rynku rozwiązań, także biologicznych.
- Zależy mi na tym, aby nie tylko informować plantatorów o tym z jakimi problemami mają do czynienia, ale także na wyszukiwaniu odpowiedzi. Razem z kilkoma partnerami działamy w kierunku ustalenia skutecznych metod zwalczania powszechnie występujących problemów. Wierzę też w mikrobiologię. To droga trudniejsza niż typowo chemiczne rozwiązania, ale przy zachowaniu odpowiednich zasad niektóre preparaty są bardzo efektywne i ich użycie może przełożyć się na uratowanie sezonu, a może i produkcji w niejednym gospodarstwie – konkluduje naukowiec.
