Rodzinne przedsięwzięcie
Przez pewien czas Winnica Dwórzno była największą winnicą na Mazowszu. Choć utraciła ten status, 9 ha upraw, na których rośnie 11 odmian winorośli, wciąż robi wrażenie.
Gospodarstwo prowadzą bracia Oskar i Wiktor Gowin. Zostało założone przez ich ojca, Wiesława. Choć rodzina nie miała wcześniej praktycznego doświadczenia w ogrodnictwie, dzięki fachowemu doradztwu i własnym obserwacjom stopniowo zwiększano oraz przekształcano strukturę upraw.
– Najpierw były maliny, dużo malin. W pewnym momencie mogło ich być około 30 ha. Dziś jest ich znacznie mniej. Są też czarne porzeczki i haskap. Z tych owoców również robimy wino, ale najważniejsza jest winorośl – wyjaśnia Oskar Gowin, z którym rozmawiałem podczas wizyty w Winnicy Dwórzno pod koniec września.
Przede wszystkim jakość
Już krótki spacer po winnicy i budynku przetwórni nie pozostawia żadnych wątpliwości: tutaj jakość jest najważniejsza. Uprawy są zadbane, a rośliny i owoce – zdrowe. Dodatkowo ręcznie zrywane grona są selekcjonowane podczas zbioru. Do przetwórstwa trafiają wyłącznie te, które spełniają wymagania właścicieli.
Po ich zwiezieniu wszystkie urządzenia wykorzystywane do przetwórstwa – od urządzenia przeznaczonego do młynkowania i usuwania szypułek, przez prasę i pompy, po tanki – wykonane są ze stali nierdzewnej oraz materiałów dopuszczonych do kontaktu z żywnością.
Bracia Gowinowie we własnym zakresie napełniają i etykietują butelki. W budynku znajduje się także sklep i sala degustacyjna. Obiekt służy więc do przetwórstwa, magazynowania trunków, ich sprzedaży oraz przyjmowania gości.
– Jesteśmy średniej wielkości winnicą w skali Polski, a niedużą na tle Europy. Możemy jednak zajmować się jej prowadzeniem w pełnym wymiarze czasu pracy. Wiadomo, że w małych biznesach każdy odpowiada za wszystko, ale mimo tego staramy się dzielić odpowiedzialnością. Wiktor ma bardzo ścisły umysł, więc zajmuje się przede wszystkim uprawą i produkcją. Ja organizuję wydarzenia w winnicy, zajmuję się sprzedażą i marketingiem, a także kontaktami z mediami – wyjaśnia Oskar Gowin.
W Winnicy Dwórzno nie brakuje imprez. Odbywają się tu różne wydarzenia, które pomagają budować wokół tego miejsca społeczność. Są wśród nich między innymi atrakcje, jak morsowanie w kadziach po winie, kuligi czy wieczorki jazzowe. Bliskość Warszawy oraz szybki i łatwy dojazd ze stołecznego miasta do otoczonej lasem plantacji są dużym ułatwieniem.
Nie zawsze jest kolorowo
Oskar Gowin nie ukrywa problemów i rozczarowań. Dotyczą one między innymi wprowadzania nowych odmian winorośli do uprawy. Nie wszystkie selekcje dobrze radzą sobie w warunkach glebowo-klimatycznych Dwórzna. Lokalizacja jest także narażona na silną presję wiosennych mrozów i przymrozków.
– Zdarzały się tutaj sytuacje, gdy temperatura przy gruncie spadała w maju do –10°C. Musieliśmy założyć zraszacze nad szpalerami, aby zabezpieczać pędy i pąki. Choć jest to rozwiązanie dość skuteczne, korzystanie z niego jest kosztowne i wymaga mnóstwa uwagi, a efekt końcowy w skrajnych przypadkach i tak odbiega od pełnego sukcesu – informuje winiarz.
Dodaje, że w lata urodzajne surowiec uzyskany w gospodarstwie pozwala na wyprodukowanie nawet 60 000 butelek trunków w jednym sezonie. Bywały jednak i takie sezonu, gdy produkcja stanowiła jedynie niewielki ułamek tej wartości. Uzależnienie od pogody to duże ryzyko, znane dobrze także w innych gospodarstwach, gdzie jagodowe uprawia się bez osłon.
Więcej na filmie
Każdy, kogo interesuje winiarstwo, choćby w przydomowej skali, a także każdy miłośnik wina może sprawdzić, jak funkcjonuje Winnica Dwórzno. Wystarczy obejrzeć poniższy film:
