Już nawet borówki sprowadzamy z Chin...
Wiemy doskonale, że Chiny to nie tylko jabłkowa, ale i borówkowa potęga. Kraj uprawia borówki na około 110 tys. hektarów. Produkcja w 2025 roku wyniosła 950 tys. ton. Jak widać, znalazł się chętny na import mrożonych borówek z „Państwa Środka”. Znając tamtejsze koszty pracy i produkcji, argumentem zapewne była ich niższa cena. Nie ma tu żadnego znaczenia, że w Polsce mrozimy kilka tysięcy ton borówek w sezonie…
Szersze możliwości ochrony roślin niż w UE, ale...
W partii mrożonych borówek z Chin polskie służby wykryły pozostałości środków ochrony roślin, które od lat nie są zarejestrowane w Unii Europejskiej.
- Fenpropatryna – pestycyd, którego w UE nie stosuje się od początku lat 2000, choć trudno wskazać dokładną datę wycofania.
- Iprodion – fungicyd wycofany w UE w 2018 roku.
Obu substancji nie stosują ogrodnicy w Unii Europejskiej. W związku z tym najwyższy dopuszczalny poziom pozostałości wynosi 0,01 mg/kg. Przekroczenia z pozoru nie są duże. W pierwszym przypadku mówimy o 0,02 mg/kg. W drugim o 0,04 mg/kg. Niemniej są to substancje niedozwolone we Wspólnocie, więc produkty je zawierające nie mogą trafić na rynek.
Równe zasady dla wszystkich producentów żywności!
Poziom zagrożenia oceniono jako potencjalnie niebezpieczny. Poza tym czytamy, że partia nie znalazła się jeszcze na rynku. Oby nie trafiła na niego nigdy. W tej kwestii zdania rolników są zgodne. Skoro Bruksela tak rygorystycznie ogranicza nam możliwości stosowania środków ochrony roślin, to tego samego musimy wymagać od importowanej żywności. Jeśli ktoś może stosować substancje wycofane w UE, niech to robi, ale owoce i warzywa chronione takimi preparatami absolutnie nie powinny trafiać na nasze stoły. Nie brakuje głosów, że w obecnej sytuacji dosłownie każda partia importowanej żywności powinna być badana.
Sad24
źródło: www.webgate.ec.europa.eu/rasff
