Południe Europy pod presją pogody
Trudny sezon truskawkowy w południowej Europie, a przede wszystkim w Hiszpanii, zaczyna wyraźnie oddziaływać na uwarunkowania rynkowe sezonu. Gwałtowne zjawiska pogodowe – w tym obfite opady – poważnie zakłóciły tamtejszą produkcję: ucierpiały zarówno wolumeny, jak i plony oraz jakość owoców.
W normalnych warunkach, około 20 procent zbiorów truskawek w Hiszpanii byłoby już zebrane. Tymczasem deszczowa aura wstrzymała sezon na dłużej niż przewidywano. Skutkiem jest odczuwalny niedobór podaży, który podbił ceny na rynku lokalnym i międzynarodowym.
Lepsze ceny dla producentów z Belgii i Holandii – ale na jak długo?
Ograniczona podaż z południa natychmiast przełożyła się na notowania truskawek w Belgii i Holandii. Tamtejsi producenci korzystają obecnie z wyższych cen, wynikających z luki na rynku.
– Jeśli spojrzymy na ceny z ostatnich tygodni, rzeczywiście widać pozytywny wpływ braku dostaw z południa – zauważa Hans Vanderhallen, dyrektor Coöperatie Hoogstraten. Zastrzega jednak, że ten efekt może być krótkotrwały.
Krytyczny będzie okres szczytowej produkcji w gospodarstwach członków kooperatywy, który dodatkowo zależy od lokalnej pogody. Jeśli hiszpańska produkcja odbuduje się później, może wejść w bezpośrednią konkurencję z belgijsko-holenderską wiosenną podażą. A truskawki – jak podkreśla Vanderhallen – są wyjątkowo wrażliwe na warunki pogodowe, co znacząco utrudnia precyzyjne prognozy.
Hiszpania, Maroko, Grecja – mapa konkurencji
Hiszpania pozostaje najważniejszym konkurentem dla producentów truskawek z północnej Europy, ale nie jedynym. Na znaczeniu zyskuje Maroko, które konsekwentnie umacnia swoją pozycję na rynku eksportowym. W ostatnich latach coraz wyraźniej zaznacza się także obecność Grecji.
Do tego dochodzi Egipt, którego produkcja wchodzi na rynek zwykle późną jesienią i w drugiej połowie grudnia, a także Włochy. Te ostatnie są jednak w mniejszym stopniu widoczne w handlu międzynarodowym, głównie ze względu na silną, wewnętrzną konsumpcję truskawek.
Katastrofalna pogoda i ocena jej bieżących skutków
Aby lepiej ocenić sytuację i możliwe scenariusze na kolejne tygodnie, przedstawiciele Coöperatie Hoogstraten planują wizytę w południowej Europie w drugiej połowie marca. Celem jest bezpośrednie rozpoznanie kondycji plantacji i tempa odbudowy hiszpańskiej produkcji.
- Od tego, kiedy i w jakim stopniu Hiszpania nadrobi straty, będzie zależeć trwałość obecnie korzystnych cen dla naszych producentów. Kluczowe pytania brzmią: kiedy na rynek wejdą duże wolumeny z północy – na początku czy raczej w połowie kwietnia – i w jakiej formie będzie wtedy hiszpański sektor – wyjaśnia Hans Vanderhallen.
Słabszy start, dłuższy sezon
Najnowsze doniesienia z Hiszpanii sugerują, że zbiory stopniowo przyspieszają, ale straty są wciąż wyraźne. Hiszpańskie media informują, że produkcja truskawek i malin jest obecnie o około 17% niższa niż w analogicznym okresie sezonu 2024/25. To wciąż wyraźna redukcja, choć początkowe szacunki były znacznie bardziej pesymistyczne – mówiło się nawet o spadkach rzędu 38% dla truskawek i 35% dla malin.
Aby zminimalizować skutki słabego początku, przedstawiciele sektora rozważają wydłużenie sezonu zbiorów. W praktyce oznacza to dążenie do odzyskania części utraconych wolumenów w późniejszym terminie, jeśli tylko pogoda pozwoli na dłuższą produkcję.
Dla producentów z naszej części Europy może to oznaczać dłuższy okres, w którym na rynku obecne będą hiszpańskie truskawki – i tym samym dłuższą konkurencję w kluczowych tygodniach wiosny. Obecne okno wyższych cen jest więc szansą, którą trzeba wykorzystać szybko i świadomie, pamiętając, że rynek truskawek potrafi zmienić się tak gwałtownie, jak pogoda, która go kształtuje.
Źródło: vit.be
