Ceny truskawek ze szklarni trzymają poziom
Notowania cen na rynkach hurtowych nie pozostawiają złudzeń. Polska truskawka trzyma odpowiedni dla bieżącej fazy sezonu poziom. Nie jest tanio, ale i ilości są ograniczone. Wczoraj, tj. 17 kwietnia 2026 roku, ceny truskawek z Polski prezentowały się następująco:
- "Bronisze" Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy SA – 32-34 zł/kg
- Giełda Kaliska – 36 zł/kg
- Wielkopolska Gildia Rolno-Ogrodnicza S.A. – 40 zł/kg
Dla porównania ceny truskawek importowanych, wśród których króluje towar z Grecji, zaczynają się od 12 zł/kg, a kończą na 19 zł/kg, choć trzeba przyznać, że transakcje zawierane są zazwyczaj bliżej niższego progu tego zakresu.
Na razie więc, pomimo presji konkurencyjnej krajowy produkt trzyma typowy dla tej części roku poziom cenowy.
Czy czeka nas zalew greckiej truskawki?
O ile warunki pogodowe silnie torpedowały produkcję w Hiszpanii, Portugalii czy Maroko, o tyle z Grecji nie napływały sygnały o poważniejszych zaburzeniach w produkcji. Możemy się więc spodziewać normalnej, czyli wysokiej podaży greckiej truskawki na polskim rynku.
Czy to powód do zmartwień dla krajowych plantatorów? I tak i nie. Oczywiście, zawsze znajdzie się grupa konsumentów dla których kraj pochodzenia ma mniejsze znaczenie, jednak jest też szerokie grono osób preferujących zdecydowanie truskawkę polską.
Czytaj także:
Przypomnijmy sytuację z zeszłego roku. Pomimo bardzo intensywnego napływu truskawki z Grecji do Polski przekładającego się na spadek jej cen nawet do poziomu 6 zł/kg w pierwszej połowie maja, krajowa truskawka z tuneli sprzedawana była w tym samym czasie po 22-24 zł, a więc czterokrotnie drożej. Sprzedaż po długim weekendzie majowym odbywała się płynnie.
Uwaga na oszustów!
Niestety, pewną tradycją początku polskiego sezonu truskawkowego, stało się przesypywanie importowanych truskawek w opakowania sugerujące ich krajowe pochodzenie. Plantatorom czy handlowcom wystarczy jeden rzut oka by rozpoznać owoc o południowym rodowodzie. Konsumenci mogą jednak mieć z tym problem.
O ile prowadzimy sprzedaż bezpośrednią, warto podjąć wysiłek edukacyjny w zakresie informowania konsumentów o różnicach w wyglądzie polskiej i chociażby greckiej truskawki. Nie chodzi o to, by odradzać czy zabraniać zakupu towaru z importu – każdy ma do tego prawo. Chodzi jednak o budowę świadomości i wyeliminowanie nieuczciwych praktyk.
Krajowe organy powołane do kontrolowania tego typu oszustw radzą sobie z wypełnianiem swoich działań średnio. Gdyby było inaczej, problem już dawno znalazłby swoje rozwiązanie. Czy tak się stało? Nie mam wątpliwości, ze musimy liczyć także, a może przede wszystkim, na siebie.
Truskawka z tunelu i spod folii perforowanej
Póki co, na rynku krajowej truskawki szklarniowej nie spodziewam się większych zmian. Areał takich upraw to zaledwie kilkadziesiąt hektarów w skali blisko 40 milionowego kraju, więc o tzw. górkach podażowych mowy być nie może.
Czytaj także:
Co innego w maju. Obecny sezon jest późniejszy niż ubiegły. Różnica w terminie inauguracji zbiorów truskawki tunelowej wyniesie zapewne około 7 dni. To akurat dobra wiadomość – majówka silnie zaburza sprzedaż, a tym samym logistykę zbiorów. 3 maja przypada w niedzielę, kalendarz ułożył się więc także sprzyjająco.
Problemem może być jednak duża powierzchnia upraw przyspieszanych perforowaną folią. Stan wegetacji w tych kwaterach niewiele odbiega od rozwoju roślin w tunelach. Dla rentowności upraw tunelowych bardzo ważne jest, by sprzedać ok. 80% towaru nim na rynek wejdą duże ilości truskawki pozyskanej z kwater spod płaskich osłon. Karty rozdaje pogoda, ale wstępnie można zakładać, że zbiory owoców z upraw w takiej technologii rozpoczną się około 15-17 maja, a więc okno na dochodową sprzedaż truskawki tunelowej może nie być w tym roku długie.
