Letnia malina dobrej jakości będzie ważniejsza niż zwykle
Jak informuje Sebastian Huber, prezes Stowarzyszenia Lubelskich Producentów Malin, podaż surowca do przetwórstwa z odmian letnich może być ograniczona, a to z kolei powinno wspierać wzrosty cen.
Kampania skupu zaczęła się od 9 do 12 zł za kilogram, zależnie od regionu, ilości towaru i konkretnego skupu. – Spokojnie, na razie to tylko początek. Choćby u mnie w gospodarstwie sezon zacznie się na serio mniej więcej za tydzień, a więc w klasycznym terminie na przełomie czerwca i lipca. Obecna cena powinna się zmienić, gdyż będziemy w stanie zaoferować malinę dobrej jakości, poszukiwanej przez rynek. Uważam, że realną perspektywą jest poziom 15 zł/kg – mówi mój rozmówca.
Jakość może być ważniejsza niż sama podaż
Polska malina ma atut w postaci jakości, której nie zawsze da się łatwo zastąpić importem z innych kierunków. Produkt o dobrym walorze handlowym napływa zazwyczaj z Serbii, ale podobno tam też są wymrożenia. Ukraina zaopatruje rynek przede wszystkim w grys, więc dla polskich plantatorów, którzy wyprodukują plon w I klasie to nie powinno być wielkim zagrożeniem.
To właśnie jakość ma być czynnikiem, który może utrzymać presję na wzrost cen. W praktyce oznacza to walkę o surowiec pomiędzy zakładami, zwłaszcza ten nadający się do lepszych kanałów sprzedaży i przetwórstwa.
Rynek bez zapasów i z presją na surowiec
Zdaniem mojego rozmówcy, zapasy koncentratu i mrożonek miały się praktycznie wyczerpać już w maju. To dotyczy nie tylko malin, ale również innych owoców miękkich, takich jak porzeczka, agrest, wiśnia czy czereśnia.
Brak zapasów oznacza, że rynek może szybciej reagować na ograniczoną podaż, a skupy będą zmuszone mocniej zabiegać o towar. To sprzyja wzrostom, choć nie gwarantuje ich skali.
Sebastian Huber na terenie swojego gospodarstwa też prowadzi punkt skupu malin. Dzisiaj (22.06.) kupuje surowiec w dwóch klasach za odpowiednio 11 i 12 zł/kg. Dotychczasowe dostawy były bardzo niewielkie, ale za kilka dni rubinowy strumień powinien popłynąć bardziej wartko.
Sezon pod znakiem niedoboru i kalkulacji
Jeśli trzeba by było wystawić wstępną ocenę sezonu malin przemysłowych już teraz, to wygląda na to, że determinują go silnie trzy elementy: mniejsza podaż, brak zapasów i presja na jakość (maliny do mrożenia). To może przełożyć się na lepsze ceny owoców selekcji letnich, ale nie rozwiąże wszystkich problemów producentów.
Dla wielu gospodarstw najważniejsze będzie dziś nie tylko to, ile zapłaci skup, ale też czy uprawa pozostanie opłacalna przy rosnących wymaganiach i kosztach produkcji w warunkach niższego plonowania wywołanego przebiegiem pogody wczesną wiosną.
Maliny jesienne w większości zostały na tyle silnie uszkodzone przez mróz, że znaczna część plantatorów zdecydowała się na wykoszenie pierwszych pędów i wyprowadzenie kolejnych. Klasyczna uprawa roślin owocujących na pędach tegorocznych z myślą o zaopatrzeniu zakładów przetwórczych na Lubelszczyźnie to już jednak rzadkość.
