StoryEditorceny porzeczki

Po ile w końcu te porzeczki? Dziwne ruchy na rynku, frustracja części plantatorów narasta

02.07.2026., 08:00h

Trwa rynkowa gra – jedni chcą kupić jak najtaniej, drudzy jak najdrożej sprzedać. Karty rozdała pogoda i wydaje się, że ostatecznie zadowolony nie będzie nikt.

Będzie drożej

- My dopiero szykujemy się do zbiorów. U nas porzeczki bardzo nie wymroziło, a bliskość morza sprawia, że w najgorętsze dni był tu trochę chłodniej niż w innych miejscach kraju i sporo też w tym roku padało. Mamy ładny towar, zbiór zaczniemy w ciągu tygodnia – mówi mi znajomy plantator porzeczki czarnej i czerwonej z okolic Złotowa.

Porzeczki zamierza zbierać w skrzynki. Aktualnie jego kontrahent za taki towar płaci 5,50 zł/kg, ale wysyła dość jednoznaczne sygnały, że jeśli porzeczka będzie zadowalającej jakości to chętnie zapłaci więcej. Kierownictwo zakładu ma świadomość tego, że porzeczki w Polsce nadającej się do mrożenia pozostało mało i albo trzeba będzie o nią powalczyć, albo zrezygnować z jej zakupu.

Będzie taniej

No właśnie, zrezygnować z zakupu. Pojawiają się informacje, że część zakładów porzeczkę czarną chce kupić wyłącznie do tłoczenia. Ogrodnikom tłumaczy się, że nie są w stanie zaoferować surowca wystarczająco dobrej jakości, więc powinni przygotować się na stawkę w granicach 4,00 zł/kg za owoc dostarczany w kistenie.

- Mnie już wszystko jedno. I tak porzeczkę wyparzyło słońce. Wystarczy lekko grona dotknąć palcami, a owoce zsypują się na ziemię. Są kwaśne, zepsute. Dla mnie sezon już się skończył, ale szczerze powiem, że pojęcia nie mam jak zakłady chcą się obkupić w tak nieurodzajnym roku dołując jednocześnie cenę – mówi mi inny plantator porzeczek z południowego Mazowsza.

Jak faktycznie będzie dowiemy się dopiero w przyszłości

Rynek porzeczki czarnej to od lat mętna woda. Gdyby się opierać na prawach ekonomii wyłącznie, to można by zakładać, że ceny powinny być wysokie lub bardzo wysokie.

Sęk w tym, że ta branża już nie raz i nie dwa udowodniła, że tutaj rynek nie działa na normalnych zasadach. Sprawa skupu się komplikuje, choć tak naprawdę jest prosta: nie ma mowy, by zakłady skupiły takie ilości surowca, na jakie liczyły przed sezonem a plantatorzy w większości także sezonu nie zaliczą do udanych. Karty rozdała pogoda – najpierw przymrozki w kwietniu, potem upały w czerwcu, a wszystko to nałożone na przewlekającą się suszę.

02. lipiec 2026 10:06