Maliny ratują sezon na Powiślu Lubelskim
Powiśle Lubelskie w tym roku ponownie okazało się jednym z regionów, w których jabłonie ucierpiały najbardziej. Chodzi o straty wyrządzone przez wiosenne przymrozki. Owoców jest niewiele, a ceny są niskie, dlatego trudno związać koniec z końcem, opierając się wyłącznie na tej uprawie.
Mocno we znaki mrozy wiosenne dały się także malinom owocującycm na dwuletnich pędach. Straty na niektórych plantacjach były niemal całkowite, a na tych najmniej dotkniętych pogodą zbierano po 3-4 t owoców z hektara. Takie plonu przy dość niskich cenach skupu sprawiły, że pierwsza część malinowego sezonu wypadła źle.
W takich warunkach plantatorzy prowadzący zarówno sady, jak i jagodniki z dużym niepokojem spoglądają na swoje plantacje malin jesiennych oraz długoterminowe prognozy pogody. Maliny jesienne weszły tu w pełnię owocowania znacznie później, niż powinny. Także w tym przypadku winne są kwietniowe przymrozki, które uszkodziły pędy najwcześniej wyrastające z ziemi. Wielu plantatorów zdecydowało się je usunąć i poprowadzić plantacje od nowa. W efekcie część kwater weszła w pełnię owocowania dopiero w połowie września.
Teraz wiele zależeć będzie od dalszego przebiegu pogody. Póki co dni są słoneczne i ciepłe, a noce wystarczająco łagodne, by owoce szybko dojrzewały. Na krzewach wciąż jest dużo zielonych jagód i nadal trwa kwitnienie. Potencjał, by rośliny owocowały przynajmniej do końca października, z pewnością istnieje — szczególnie na plantacjach gruntowych.
Tam, gdzie ochrona jest szczelna, nie ma również poważniejszych problemów z szarą pleśnią. Wprawdzie po nocy rosa długo utrzymuje się na roślinach, ale owoce zachowują, jak na tę porę roku, wysoką wartość handlową.
Po bardzo trudnym sezonie dla plantatorów malin letnich prowadzonych bez osłon, gdzie plonowanie w tej części Polski wyniosło maksymalnie 30–35 proc., to właśnie październikowy zbiór malin owocujących na pędach dwuletnich może okazać się decydujący dla tego, jak zakończy się sezon.
Ceny malin — 1 października 2026 r.
Ceny malin deserowych z plantacji gruntowych niewiele tylko ustępują cenom owoców z upraw tunelowych. Warunkiem jest oczywiście zaoferowanie malin dużych, zdrowych, jędrnych i możliwie jasnych. Taki towar trafia przede wszystkim na rynki hurtowe.
Współpraca z sieciami handlowymi jest mocno utrudniona dla plantatorów, którzy nie posiadają tuneli. Odbiorcy oczekują nie tylko towaru o wysokich parametrach, lecz także pewności dostaw. Tymczasem sezon 2026 po raz kolejny pokazał, że powtarzalność — zarówno pod względem jakości i ilości, jak i regularności dostaw — w znacznie większym stopniu zapewnia produkcja tunelowa.
Na rynkach hurtowych za 4-kilogramowy karton malin można otrzymać od 130 do 170 zł. Od tej kwoty trzeba odliczyć tak zwane wjazdowe, koszty dojazdu i opakowania, a także koszt czasu poświęconego na sprzedaż, który najczęściej umyka w kalkulacjach.
Maliny przeznaczone do mrożenia, już po uwzględnieniu VAT-u, zależnie od dnia, lokalizacji i klasy, mogą kosztować do 20 zł za kilogram. Realna różnica wynosi zatem około 10 zł na każdym kilogramie towaru. Część plantatorów zastanawia się więc, czy wyjazdy na giełdy wciąż się opłacają.
Do punktów skupu trafia bardzo mało towaru. Z rozmów ze skupującymi wynika, że może to być zaledwie 20–30 proc. ilości surowca skupowanego jeszcze kilka lat temu. Za maliny w skupach plantatorzy otrzymują dość dobre wynagrodzenie, zwłaszcza w porównaniu ze stawkami obowiązującymi podczas skupu malin letnich.
Czytaj także:
Niemniej jednak powierzchnia upraw malin jesiennych w okolicach Opola Lubelskiego i Kraśnika zmniejszyła się na tyle, że nawet przy dobrym plonowaniu obecnie i w ciągu najbliższych tygodni podaż malin do mrożenia pozostanie zaledwie cieniem tej sprzed lat.
Rosną tunele
Wygląda na to, że w tej części Polski plantatorzy również mają już dość dyktatu cenowego firm skupujących owoce przemysłowe. Powstają tu tunele, w których uprawia się między innymi maliny i truskawki, a na nieco mniejszą skalę także jeżyny.
Koszty rozpoczęcia takiej działalności są wysokie. Możliwości, jakie daje produkcja tunelowa — zwłaszcza w obliczu kaprysów pogody, która nie pierwszy raz zniweczyła zbiory w tym regionie — przemawiają jednak za rozważeniem takiej inwestycji. Nie jest to zjawisko równie silne jak w płońskiej strefie produkcji owoców jagodowych, ale z pewnością jest już widoczne.
