Piotr Szurek, Berry AdvisorMichał Piątek
StoryEditortechnologia uprawy

Mechaniczny zbiór borówki: „To nie wybór, lecz konieczność”

05.03.2026., 08:00h

Brak rąk do pracy, rosnące koszty zatrudnienia i zaostrzenie przepisów dla pracowników ze Wschodu sprawiają, że ręczny zbiór borówki staje się coraz trudniejszy do utrzymania. Tymczasem doświadczenia z USA pokazują, że przyszłością ekonomicznie rentownych plantacji jest zbiór mechaniczny. Warunkiem jest jednak świadome przygotowanie stanowiska, zagonu, odmian i całej technologii uprawy. Przekonywał o tym Piotr Szurek, Berry Advisor, podczas spotkania borówkowego w Falęcicach 27 lutego.

Od pomidorów do borówki: lekcja z przeszłości

Piętnaście lat temu podobna dyskusja toczyła się wokół pomidora gruntowego. Na szkoleniach dominowało przekonanie, że w polskich warunkach zbiór kombajnem „nie ma prawa się udać”. Mimo że w Europie Zachodniej takie technologie już istniały, w kraju traktowano je jak ciekawostkę. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – około 90% pomidorów przemysłowych zbiera się mechanicznie. Zmieniły się odmiany, technologia uprawy, konstrukcja maszyn i wymagania przetwórstwa.

Ta historia nie jest anegdotą – to ostrzeżenie czy może raczej przepowiednia dla wszystkich, którzy dostrzegają analogię. To, co dziś wielu plantatorom borówki wydaje się „nierealne” (zbiór deserowych owoców kombajnem, w polskim klimacie, przy wysokich wymaganiach jakościowych), za kilkanaście lat może stać się absolutnym standardem. Właśnie ta perspektywa skłania do poważnej rozmowy o przyszłości borówki.

Koszty pracy i zmiany prawa: dlaczego ręczny zbiór powoli odchodzi do lamusa?

- Kluczowym problemem staje się dziś dostęp do pracowników sezonowych. Koszty legalnego zatrudnienia systematycznie rosną – m.in. składki i opłaty (jak KRUS od pracowników z Ukrainy), które trzeba odprowadzać co miesiąc. Każdy pracownik wymaga umowy, a kontrole służb – zwłaszcza Straży Granicznej – są coraz częstsze i bardziej restrykcyjne. Kary za nielegalne zatrudnienie liczone są już nie „od gospodarstwa”, ale od osoby, co oznacza potencjalne tysiące złotych za każdego pracownika – wyjaśniał w trakcie spotkania Piotr Szurek.

Do tego dochodzi twardy czynnik geopolityczny: zależność od pracowników zza wschodniej granicy. Wystarczy decyzja polityczna o zawieszeniu ruchu granicznego na kilkadziesiąt dni, by cała branża oparta na szybkim, ręcznym zbiorze w krótkim oknie czasowym – znalazła się w sytuacji bez wyjścia.

USA: tam rentowna plantacja to plantacja zbierana kombajnem

Jak informował doradca, w Stanach Zjednoczonych intensywna produkcja borówki rozwija się od ponad 30 lat. Doświadczenia tamtejszych plantatorów są jednoznaczne: nie ma ekonomicznie rentownych plantacji, które nie byłyby zbierane mechanicznie. Mechanizacja nie jest dodatkiem, ale podstawą całego systemu: od hodowli odmian, przez projektowanie plantacji, po sortownie i pakowanie.

image

Spotkanie w Falęcicach poświęcone uprawie borówki pod mechaniczny zbiór

FOTO: Michał Piątek

Z polskiej perspektywy istotna jest jeszcze jedna różnica: inne podejście do nalotu na owocach. W USA konsument oczekuje przede wszystkim smacznych, słodkich i chrupkich owoców. Stopień zachowania nalotu nie jest kluczowym kryterium. Kombajny, które tam pracują, nie zapewniają wysokiej troski o nalot – ich zadaniem jest możliwie delikatne strząśnięcie i zebranie owocu, ale częściowe starcie warstwy woskowej jest akceptowane.

- W Polsce rynek deserowy nadal mocno ocenia owoce wizualnie, co rodzi obawy przed mechanizacją. Warto jednak zauważyć, że w miarę wzrostu kosztów pracy i presji konkurencyjnej te oczekiwania również mogą ewoluować. W tym czasie to technologia uprawy – odmiany o odpowiednim pokroju i jędrności, kształt zagonu, sposób cięcia – będzie decydowała, czy mechaniczny zbiór da produkt akceptowalny dla rynku – stwierdził Piotr Szurek.

Czytaj także:

image
kombajn do borówek

Jak ograniczyć koszt zbioru borówek?

Odmiany pod zbiór mechaniczny: co już dziś działa?

Z praktyki doradczej i obserwacji na plantacjach można wskazać już przynajmniej trzy odmiany, które sprawdziły się przy zbiorze kombajnem. Charakteryzują je sztywne, wzniesione pędy i pokrój sprzyjający „objęciu” krzewu przez maszynę, dobra jędrność oraz odpowiedni balans między siłą trzymania jagody a łatwością odrywania przy wstrząsaniu. W standardowych warunkach te odmiany pozwalają na zbiory mechaniczne bez większych problemów.

Ważnym atutem nowoczesnych kreacji jest także wysoka mrozoodporność – deklarowana często na poziomie –30, a nawet –38°C przy prawidłowym przygotowaniu roślin do zimy. To pozwala myśleć o nich jako o odmianach „kompletnych”: dostosowanych do naszego klimatu, a jednocześnie kompatybilnych z mechanizacją.

- Dobór odmiany nigdy nie jest oderwany od reszty technologii. Inaczej planuje się plantację nastawioną na świeży rynek deserowy, inaczej na przemysł czy przetwórstwo mrożeniowe. W jednym i drugim przypadku mechaniczny zbiór może jednak być przewagą, o ile przy zakładaniu plantacji uwzględni się przyszłą pracę kombajnu – mówił doradca.

Stanowisko pod borówkę: nie każda ziemia jest dobra, nawet jeśli „da się posadzić”

W obiegu funkcjonuje szkodliwy mit, że borówkę można posadzić wszędzie – w donicy na betonie, na ciężkiej łące po odwodnieniu czy w dowolnym polu po intensywnym zakwaszeniu. Osiem lat intensywnej pracy doradczej i oględzin dziesiątek hektarów złych plantacji doprowadziło Piotra Szurka do prostego wniosku: owszem, wiele gleb nadaje się pod borówkę, ale wcale nie wszystkie.

- Jeśli przyjmiemy, że 100% to wszystkie dostępne stanowiska, to około 80% można z większym lub mniejszym nakładem przystosować pod borówkę. Pozostałe 20% to lokalizacje, w które inwestowanie jest zwykłym marnowaniem pieniędzy. Zaklinanie rzeczywistości na etapie zakładania plantacji kończy się później frustracją, słabymi plonami i brakiem zwrotu z inwestycji – wyjaśniał ekspert.

To szczególnie istotne przy obecnych kosztach. Założenie jednego hektara nowoczesnej plantacji, z pełną infrastrukturą, to realnie koszt od 100 do nawet 300 tysięcy złotych, w zależności od standardu przy założeniu, że już posiadamy teren. Przy takich kwotach nie można opierać decyzji na „przypuszczeniach” – konieczna jest twarda analiza stanowiska.

Odkrywka glebowa i drenaż: punkt wyjścia, nie dodatek

Najważniejszym pierwszym krokiem jest wykonanie odkrywki glebowej. Chodzi nie tylko o pobranie próbek do analizy chemicznej, ale realne obejrzenie profilu gleby: jak głęboko sięga warstwa uprawna, czy woda stoi w gruncie, czy szybko przesiąka, gdzie pojawiają się warstwy zwięzłe, jak zachowują się piaski ilaste. W praktyce to właśnie zła gospodarka wodą – a nie rzekomo marnej jakości materiał szkółkarski czy niewłaściwe nawożenie – jest główną przyczyną problemów na plantacjach.

Na piaskach ilastych problemem bywa narastająca „podeszwa” tworzona przez drobne frakcje pęczniejące pod wpływem stałego, kroplowego nawadniania. Z czasem taka warstwa staje się nieprzepuszczalna, profil glebowy przestaje drenować wodę w dół, a korzenie borówki zaczynają „pływać” w nadmiarze wilgoci. Rośliny reagują zamieraniem, mimo że z góry wszystko wygląda pozornie poprawnie.

Z kolei przykładem naturalnie dobrego stanowiska jest świeżo wykarczowany las: dużo próchnicy leśnej, kwaśne środowisko, piasek i dobry drenaż. Po dodaniu trociny i odpowiednim nasadzeniu taka działka wymaga minimalnych korekt. W skrajnej opozycji stoją stare sady wielokrotnie wapnowane – w rzędach, gdzie latami sypano kredę czy wapno magnezowe, trudno będzie stworzyć środowisko przyjazne borówce bez ogromnych nakładów.

Profesjonalne doradztwo: plantacja jako projekt inwestycyjny

Przy tak dużej złożoności czynników warto traktować plantację jak projekt inwestycyjny, a nie „eksperyment w polu”. Firmy wyspecjalizowane w doradztwie borówkowym potrafią ocenić stanowisko, zaprojektować zagon, dobrać komponenty (torf, trociny, udział rodzimej ziemi), a następnie pomóc w prowadzeniu plantacji w kierunku planowanego modelu zbioru – ręcznego, mechanicznego lub mieszanego.

- Kluczowe jest to, by te decyzje zapadały przed pierwszą łopatą wbita w grunt. Po fakcie, gdy rośliny już rosną, możliwości korekty są ograniczone i kosztowne. Wtedy często widać, że na etapie startu zabrakło najważniejszego – rzetelnej analizy gleby i wody oraz świadomości, że plantacja ma być nie tylko „ładna”, ale przede wszystkim rentowna. A w tym wypadku mechaniczny zbiór może okazać się koniecznością, a nie wyborem. – skonkludował Piotr Szurek.

05. marzec 2026 08:02