Pogoda, modele i decyzje. Dlaczego planowanie z wyprzedzeniem jest koniecznością?
Wiosna ostatnich lat pokazuje wyraźnie, jak silnie wynik ekonomiczny plantacji zależy od przebiegu pogody. Długa, chłodna i mokra wiosna uruchamia presję fytoftorozy. Wczesne, gorące lato w marcu powoduje nałożenie się podaży owoców ze szklarni, tuneli, folii perforowanej i pól, co szybko obniża cenę truskawek. Z kolei chłodna, przedłużająca się wiosna – tak jak w ubiegłym sezonie – pozwalała na spokojne wchodzenie na rynek partii owoców z różnych systemów uprawowych i utrzymanie atrakcyjnej ceny truskawki.
Dziś zadaniem plantatora jest nie tylko śledzenie prognozy, ale wręcz planowanie technologii z wyprzedzeniem o kilka dni: z myślą o tym, jak zmieni się presja chorób, kiedy nastąpi intensywny start wegetacji, jakie będą warunki podczas kwitnienia. Dotyczy to zarówno ochrony, jak i nawożenia – w tym doboru form azotu czy fosforu.
Wiosną fosfor, o ile jest dostępny w odpowiedniej formie, odpowiada za regenerację uszkodzeń mrozowych i rozbudowę systemu korzeniowego po zimie. Jeżeli w tym okresie zastosujemy nawóz, w którym pierwiastek ten występuje w postaci słabo rozpuszczalnego fosforytu, realnie będzie on dostępny dopiero w bliżej nieokreślonej przyszłości. Skutkiem jest słaby start plantacji, gorsze odrastanie po zimie i problemy, które objawiają się z opóźnieniem, ale generują konkretne straty plonu.
Internet, „tanie nawozy” i „cudowne aminokwasy”. Uwaga na okazjonalne oferty!
- Internet to dziś główne źródło informacji dla wielu plantatorów. To ogromna szansa ale i niemałe zagrożenie. Platformy społecznościowe nie weryfikują jakości produktów. Algorytm nie sprawdza, czy produkt jest faktycznie dobry. Sprawdza tylko, ile środków przeznaczono na jego promocję – alarmuje dr hab. Zbigniew Jarosz.
To tłumaczy popularność filmów, w których ktoś proponuje „takie same nawozy, jak znane marki – tylko 30% taniej”. Różnice kryją się w szczegółach: formie azotu (np. przewaga mocznika, który wiosną na truskawce działa z opóźnieniem i jest źródłem nadmiaru mniej korzystnej dla roślin formy amonowej), czy formie fosforu (fosforyty o bardzo niskiej rozpuszczalności). Formalnie sprzedawca nie kłamie – nawóz zawiera deklarowane składniki. Nie precyzuje jednak, kiedy i w jakich warunkach roślina będzie mogła je realnie wykorzystać.
Jak informuje naukowiec, podobnie wygląda sytuacja w przypadku aminokwasów. Różnica pomiędzy skoncentrowanym, przebadanym preparatem a tanim hydrolizatem białka sprowadzonym z drugiego końca świata potrafi być kolosalna – także pod względem skutków ubocznych. Słabej jakości hydrolizat biała, który zamiast wolnych aminokwasów zawiera peptydy, polipeptydy, zalega na powierzchni roślin stając się pożywka dla patogenów (np. szarej pleśni).
W tej rzeczywistości jedyną realną ochroną plantatora jest zadawanie trudnych, ale koniecznych pytań:
- Gdzie produkt był testowany i przez kogo?
- Jakie są wyniki doświadczeń polowych?
- Czy są konkretne gospodarstwa, które go stosują i mogą pokazać efekty w praktyce?
- Czy technologia jest dopasowana do truskawki, a nie przeniesiona 1:1 z buraka, kukurydzy czy rzepaku?
Sezon 2026: mniej hiszpańskiej truskawki, więcej niepewności?
Informacje napływające z Hiszpanii i innych krajów południowych – zalane uprawy, uszkodzone tunele, problemy pogodowe – nie powinny być powodem do radości, bo każda klęska żywiołowa to czyjaś realna strata. Z punktu widzenia rynku oznacza to jednak potencjalnie mniejszą podaż wczesnej truskawki w Europie Zachodniej.
W ostatnich latach wczesną wiosną coraz większą rolę na naszym rynku zaczyna odgrywać Grecja, która w niektórych okresach wysyła do Polski więcej owoców niż Hiszpania. Jeżeli jednak w kilku regionach Europy naraz wystąpią zaburzenia pogodowe, start sezonu krajowego może odbyć się z wyższego poziomu cenowego. Czy będzie on równie wysoki jak w ubiegłym roku? To zależy od wielu czynników: skali nowych nasadzeń, jakości prowadzenia młodych plantacji, ale przede wszystkim – od przebiegu pogody.
- W Polsce po ubiegłorocznych wysokich cenach przybyło nasadzeń truskawki, często zakładanych spontanicznie – „bo sąsiad kupił nowego Mercedesa – na pewno za truskawki, to ja też posadzę”. Część gospodarstw lepszy wynik osiągnęła… na sprzedaży nielegalnych sadzonek jesienią niż na samych owocach. Nie każde z tych nowych nasadzeń jest przygotowane technologicznie na prowadzenie uprawy w kolejnych latach. Zadziała zapewne „zasada pierwszego roku” – bardzo dobry pierwszy plon, a później stopniowe ujawnianie się błędów w doborze stanowiska, odmiany i technologii – przewiduje dr hab. Jarosz.
Co zatem plantator może zrobić dziś?
W sytuacji rosnącej nieprzewidywalności kluczowe staje się świadome zarządzanie: mikrobiomem, materią organiczną, formami nawozów, oknem pogodowym pod zabiegi. W praktyce oznacza to:
- traktowanie gleby i podłoża jako żywego systemu, który trzeba zasiedlić odpowiednimi mikroorganizmami i odżywiać materią organiczną,
- ostrożność przy wprowadzaniu na plantację materiałów o niepewnym pochodzeniu (np. mieszanek z podłożem popieczarkowym),
- krytyczne podejście do ofert „tak samo, tylko taniej” – zarówno w nawożeniu, jak i biostymulacji,
- śledzenie prognoz i planowanie działań z kilkudniowym wyprzedzeniem, ze świadomością, że ochrona reaktywna ma coraz mniejsze pole manewru,
- korzystanie z rzetelnych źródeł wiedzy: doświadczeń polowych, webinarów, materiałów przygotowywanych przez praktyków i naukowców związanych z jagodówką.
Sezon 2026 zapewne jeszcze nieraz zaskoczy pogodą i sytuacją rynkową. Warto więc budować technologię, która opiera się nie na jednym „cudownym produkcie”, lecz na zrozumieniu procesów zachodzących w glebie, w strefie korzeniowej i w samej roślinie. To właśnie takie podejście daje największą szansę, by przy rosnących kosztach i ograniczeniach osiągnąć to, czego wszyscy sobie życzymy: zdrowe plantacje, stabilne plony i ceny truskawki na poziomie, który pozwoli spokojnie myśleć o kolejnych sezonach.
