Wiatrakowiec X2, lot wiatrakowcaDom-wid
StoryEditor

Od kombajnu do porzeczek po loty w przestworzach

29.09.2026., 08:00h

Zaczęło się od zamiłowania do majsterkowania i realizowania drobnych, hobbystycznych projektów. Dziś konstruuje zaawansowane maszyny do prac w ogrodnictwie, a także… wiatrakowce. Zapraszam na opowieść o człowieku, który w chmury przeniósł nie tylko swoje myśli, lecz także ciało, a teraz zaprasza w przestworza również innych.

Ponad 20 lat budowy maszyn

– Rodzice mieli gospodarstwo – może trochę większe niż większość gospodarstw pod Skierniewicami, ale w sumie niewielkie, jeśli porównać je z tymi z Wielkopolski czy północy Polski. Praca była bardzo ciężka, a mnie zawsze interesowało usprawnianie maszyn, które mieliśmy. Chciałem robić wszystko, żeby było nam trochę łatwiej, choć odrobinę lżej – wspomina Dominik Widarski, właściciel firmy Dom-Wid z Prandotowa.

image

Agnieszka i Dominik Widarscy, Dom-Wid

FOTO: Dom-wid

Starania te doceniali nie tylko domownicy, lecz także sąsiedzi. Jeden z nich poprosił Dominika o pomoc w budowie kombajnu do zbioru porzeczek. Tak powstała, jeszcze w warunkach zupełnie „garażowych”  pierwsza maszyna do zbioru owoców jagodowych. Dziś kombajny półrzędowe do porzeczek i aronii stanowią fundament działalności firmy.

image

Marek X, Dom-Wid, kombajn półrzędowy

FOTO: Dom-wid

– Pierwsza maszyna była zaskakująco udana. Wymagała kilku poprawek, ale to proces, który trwa do dziś. Wierzę bowiem, że zawsze jest przestrzeń, by coś zrobić lepiej i stale się rozwijać. Projekt okazał się również bardzo korzystny pod względem budżetowym. Zrozumiałem wtedy, że mogę produkować sprzęt dla rolników i ogrodników taniej, a przy tym wcale nie gorzej niż firmy o ugruntowanej pozycji na rynku – mówi przedsiębiorca.

Firma została zarejestrowana w maju 2007 roku. Od tamtej pory zaopatruje krajowe i zagraniczne gospodarstwa w niezbędny sprzęt. Kombajn półrzędowy Marek, obecnie produkowany w wersji X, jest podstawowym produktem opuszczającym hale zakładu. W zależności od sezonu i koniunktury na owoce w Europie, w ciągu roku powstaje do 80 takich maszyn. Trafiają one do polskich użytkowników, a także do odbiorców w państwach bałtyckich i na Bałkanach.

image

Kombajn Hudson

FOTO: Dom-wid

W 2012 roku firma Dom-Wid, obok działalności handlowo-produkcyjnej, rozpoczęła świadczenie usług w zakresie obróbki strumieniowo-ściernej metali, obejmującej piaskowanie i śrutowanie. Oferta została rozszerzona o zabezpieczanie antykorozyjne poprzez malowanie podkładami cynkowymi i farbami nawierzchniowymi, a także o lakierowanie proszkowe. W tym ostatnim przypadku farba jest nanoszona elektrostatycznie, a następnie utwardzana w piecu w temperaturze 220°C.

W kolejnych latach ofertę zakładu systematycznie poszerzano o następne usługi, takie jak dłutowanie z użyciem narzędzia o skoku 120 mm, frezowanie przedmiotów o wymiarach do 300 × 1000 mm, cięcie stali przecinarką taśmową, zakuwanie przewodów hydraulicznych w czterech oplotach oraz toczenie na tokarce konwencjonalnej o wymiarach 500 × 1500 mm.

Lepsze, profesjonalne wyposażenie hal produkcyjnych pozwoliło przede wszystkim podnieść standard wykonywania maszyn marki Dom-Wid. W 2016 roku kombajn Marek otrzymał zmienione i udoskonalone konstrukcyjnie głowice. Do oferty wprowadzono także rozdrabniacz sadowniczy.

image

Firma Dom-Wid, zakład z lotu ptaka

FOTO: Michał Piątek

W 2019 roku firma zastosowała w otrząsarkach taśmy bezłańcuchowe, a rok później podobne transportery trafiły do kombajnów. W tym samym czasie oferta została rozszerzona o opryskiwacz Zeus. Obecnie, poza maszynami do prac na plantacjach jagodowych, obejmuje ona również agregat bezorkowy, platformę do zbioru owoców Wenus, kombajn do zbioru jabłek Spartan oraz pługi odśnieżne. Ale to nie wszystko…

Z sadu między chmury

Firma Dom-Wid dość szybko stała się nie tylko istotnym graczem na polskim i europejskim rynku maszyn do pielęgnacji plantacji i zbioru owoców oraz miejscem pracy dla kilkudziesięciu osób, głównie z powiatu skierniewickiego. Stała się także narzędziem do spełniania marzeń jej właściciela.

image

Dominik Widarski, Dariusz Szymańczak, W&S Innovation

FOTO: Dom-wid

Dominik Widarski wraz z innym pasjonatem technologii i latania, Dariuszem Szymańczakiem, uruchomili spółkę W&S Innovation, zajmującą się produkcją wiatrakowców.

- Dariusz to prawdziwy fanatyk technologicznych innowacji, ale też awioniki. Lata już od 15 lat, spędził w przestworzach w tym czasie 6000 godzin. Jednocześnie to człowiek bardzo uczciwy. Współpraca z nim to jednocześnie przyjemność i przygoda – mówi Dominik Widarski.

Wiatrakowiec, nazywany również wiropłatem, to lekki statek powietrzny, który na pierwszy rzut oka przypomina mały śmigłowiec, działa jednak na zupełnie innej zasadzie. Jest jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej unikalnych maszyn w lotnictwie. W przeciwieństwie do śmigłowca jego główny wirnik nie jest napędzany silnikiem podczas lotu. Silnik napędza jedynie śmigło – tylne lub przednie – które rozpędza maszynę do przodu. Ruch postępowy powoduje, że pęd powietrza wprawia górny wirnik w ruch obrotowy. Zjawisko to nazywa się autorotacją. To właśnie samoczynnie obracający się wirnik wytwarza siłę nośną, która unosi maszynę.

Na bezpieczeństwo użytkowania tego typu statków powietrznych wpływa między innymi brak ryzyka tak zwanego przeciągnięcia.

– Wiatrakowiec nie może „przepaść” w powietrzu z powodu zbyt małej prędkości, co w tradycyjnych samolotach jest bardzo niebezpieczne. Również ewentualna awaria silnika nie musi oznaczać katastrofy. Jeśli nawet z jakiegoś powodu silnik zgaśnie, wiatrakowiec nie spada jak kamień. Główny wirnik obraca się dalej dzięki opadaniu, działając nieco jak spadochron. Pilot zachowuje pełną kontrolę nad maszyną i może bezpiecznie wylądować na bardzo małej przestrzeni – wyjaśnia Dominik Widarski.

image

Zarząd W&S Innovation

FOTO: Dom-wid

Efektem współpracy obu pasjonatów było powstanie modelu X2. To jedyna maszyna budowana przez W&S Innovation. Jest jednak w pełni dopracowana, co jej konstruktorzy potwierdzają regularnym użytkowaniem. Zakres działalności spółki jest znacznie szerszy.

– Uruchomiliśmy ośrodek szkolenia wpisany do Rejestru Podmiotów Szkolących ULC. Przygotowujemy kursantów do uzyskania świadectwa kwalifikacji uprawniającego do lotów wiatrakowcem. Zajęcia praktyczne odbywają się w Prandotowie – to idealna lokalizacja między Łodzią a Warszawą. Do tej pory wyszkoliliśmy już kilkunastu pilotów – mówi z satysfakcją Dominik Widarski.

Nowoczesność zakotwiczona w przeszłości

– Nikt nie wie, kiedy wydarzyło się to po raz pierwszy, ale zapewne nastąpiło niedługo po pojawieniu się człowieka na Ziemi. Gdy spojrzał w niebo i zobaczył ptaki, zapragnął latać. Po wielu tysiącleciach jesteśmy w stanie pomóc spełnić to marzenie – mówi Dominik Widarski.

Konstruktor nie zapomina jednak o tym, co ukształtowało go jako dojrzałego przedsiębiorcę – o rolnictwie. Być może dlatego W&S Innovation ma w swojej ofercie również drony zaprojektowane z myślą o ochronie upraw, nawożeniu i siewie. Są one zdolne do przenoszenia ładunków o masie do 50 kg.

W codziennych wysiłkach przedsiębiorcę wspiera żona Agnieszka. W strukturach Dom-Widu pełni funkcję Dyrektora księgowego i finansowego. Pomaga w codziennym prowadzeniu firmy, ale przede wszystkim inspiruje i motywuje, pielęgnuje kreatywność konstruktora. Realizacji celów sprzyja także doświadczony i oddany zespół całej firmy.

Czy wizja Dominika Widarskiego może stać się przyszłością polskiego ogrodnictwa? Można wyobrazić sobie plantatora owoców jagodowych, który dogląda swoich upraw z góry, z lekkiego, a zarazem bezpiecznego wiatrakowca, a w razie potrzeby wykonuje zabieg interwencyjny za pomocą drona.

Z jednej strony wydaje się to jeszcze dość odległą perspektywą. Z drugiej – wciąż zaskakuje nas, a przynajmniej mnie osobiście, dynamika zmian, zwłaszcza w zakresie technologii wykorzystywanych na co dzień. Technologii, które coraz wyraźniej stają się częścią naszego życia.

29. wrzesień 2026 08:02