Lipiec słabiutki…
W lipcu 2026 roku polscy eksporterzy wysłali poza granice Unii Europejskiej łącznie 135 ton borówki wysokiej. Oznacza to spadek w porównaniu z ubiegłymi latami. W lipcu 2025 roku było to 230 ton, a w 2024 roku – 169 ton.
Na taki stan mogły złożyć się różne czynniki. Z jednej strony chodzi przede wszystkim o coraz większe możliwości zagospodarowania rodzimych borówek przez krajowych odbiorców, z drugiej zaś o to, że produkcja borówek w Polsce wcale nie rozwija się w taki sposób, jak prognozowano. Za niskie plony głównie odpowiada niekorzystna pogoda. Nawet jeśli szlaki sprzedażowe do różnych krajów są już wstępnie przetarte, to najczęściej okazywało się w lipcu, że nie było potrzeby z nich korzystać.
Czytaj także:
Owoce w tym miesiącu trafiły do 11 krajów trzecich. Podium największych odbiorców polskich borówek w tym czasie zdecydowanie otwiera Izrael z wynikiem 92 ton. Na drugim miejscu uplasowały się Zjednoczone Emiraty Arabskie – 10 ton, a trzecia była Jordania – 7 ton.
…sierpień jeszcze słabszy
W sierpniu wiele gospodarstw zakończyło już zbiory. Fatalny przebieg pogody – kwietniowe mrozy i przymrozki, fala upałów pod koniec czerwca oraz potężna wiosenna susza, ciągnąca się w niektórych częściach Polski także latem – sprawiły, że w sierpniu na rynki nieunijne wysłaliśmy jeszcze mniej borówek, bo zaledwie 108 ton. Trafiły one do 10 krajów.
W gronie wiodących odbiorców wciąż ważnym graczem pozostał Izrael, który przyjął około 20 ton polskich owoców. Pozycję lidera musiał jednak scedować na Kosowo, choć różnica była symboliczna. Podium uzupełniła Białoruś, gdzie trafiło 18,5 tony polskiej borówki. Eksport do innych krajów niebędących w UE nie przekraczał 10 ton.
Nie ma powodów do zmartwień, ale…
W zasadzie nie ma powodu do niepokoju. To, że jesteśmy w UE, a rynki niemiecki czy holenderski są nam geograficznie bliskie i infrastrukturalnie łatwo dostępne, rozwiązuje w zasadzie problem eksportu owoców.
Czytaj także:
Według GUS-u produkujemy w Polsce na ogół nieco ponad 60 tys. ton borówek rocznie, a więc nie za dużo jak na skalę krajowej konsumpcji tych owoców przez Polaków. Sęk w tym, że plonowanie kwater bardzo silnie zaburza przebieg pogody. Nadejście sezonu z w miarę regularną wiosną i latem, przy powierzchni nasadzeń borówki w Polsce na poziomie 13 356 ha, może sprawić, że wydajność ta ulegnie skokowemu podniesieniu. Choćby z tego powodu warto utrzymywać drożność wielu kanałów zbytu.
Nie wydaje się też, by przemysł był w stanie wchłonąć poważne nadwyżki. Borówka do mrożenia była w ostatnich sezonach chętnie skupowana i coraz droższa. Jednak w warunkach wysokiej produkcji scenariusz może być zupełnie inny.
Źródła: PIORiN, ARiMR, GUS
