MiodomatMichał Piątek
StoryEditormiodomat

Czy miodomat się opłaca? Ten pszczelarz sprawdził to w praktyce

14.09.2026., 08:00h

Sprzedaż żywności za pośrednictwem automatów nie jest nowym rozwiązaniem. Rzadko jednak na takie próby decydują się indywidualne gospodarstwa. Jednym z pszczelarzy, którzy postanowili sprawdzić ten pomysł, jest Łukasz Waryas, właściciel pasieki. Poniżej dzieli się swoimi doświadczeniami.

Miodomat ułatwia sprzedaż detaliczną

Sprzedaż detaliczna miodu daje pszczelarzowi szansę na wyższe zarobki, wiąże się jednak z pewnymi uciążliwościami. Należą do nich między innymi konieczność spędzania długich godzin na miejskich targowiskach, opłacania „placowego” oraz ponoszenia kosztów dojazdu.

Sprzedaż bezpośrednia z gospodarstwa eliminuje te problemy, ale wymaga stałej obecności kogoś, kto będzie mógł obsłużyć klientów. Miłośnicy miodu mogą pojawiać się po zakupy już rano, na przykład w drodze do pracy, a także późnym wieczorem.

Miodomat wydaje się idealnym rozwiązaniem obu tych problemów. Można ustawić go w miejscu, w którym pojawia się wielu potencjalnych klientów, a urządzenie może działać przez całą dobę i przez cały rok. Okazuje się jednak, że posiadanie takiej maszyny ma nie tylko zalety.

Miodomat przy pasiece – jak się sprawdza?

– Miodomat od innego pszczelarza kupiłem rok temu. Ustawiłem go w powiatowym szpitalu, ponieważ to miejsce wydawało mi się obiecujące pod względem potencjalnej sprzedaży. Utrzymanie miodomatu kosztuje kilkaset złotych miesięcznie. W tej kwocie mieszczą się rachunki za prąd i dzierżawa miejsca. Pomyślałem, że warto spróbować – mówi Łukasz Waryas, który prowadzi pasiekę w Krośnie Odrzańskim w województwie lubuskim.

Miodomat może być dobrym rozwiązaniem dla pszczelarzy, którzy mają możliwość ustawienia go w miejscu zapewniającym dużą sprzedaż, a jednocześnie ponoszone koszty nie pochłoną wszystkich przychodów generowanych przez urządzenie. Te jednak mogą być trudne do przewidzenia.

– Miałem możliwość ustawienia miodomatu w centrum handlowym, gdzie codziennie przewijają się tłumy. Być może sprzedaż wyglądałaby tam dobrze, ale odstraszyły mnie koszty. Za dzierżawę powierzchni pod urządzenie zarządca galerii oczekiwał 800 zł miesięcznie. Oznaczałoby to, że stałe koszty sprzedaży, niezależnie od jej wielkości, wynosiłyby co najmniej 1500 zł. Dla mnie było to zbyt duże ryzyko – wyjaśnia Łukasz Waryas.

Powiatowy szpital jako lokalizacja miodomatu okazał się przeciętnym wyborem. W skali miesiąca sprzedaż pokrywała koszty funkcjonowania urządzenia, ale przychód, o ile w ogóle się pojawiał, był niewielki. W efekcie pszczelarz zdecydował się usunąć miodomat, a po roku ostatecznie go sprzedał.

– Może gdybym mieszkał w pobliżu dużego miasta, takiego jak np. Wrocław, i mógł ustawić urządzenie w ruchliwym miejscu oraz codziennie je zaopatrywać, wyglądałoby to inaczej. Co ciekawe, pszczelarz ze wschodniej Polski, który odkupił ode mnie miodomat, jest z niego zadowolony. Wiele zależy więc od indywidualnych uwarunkowań gospodarstwa oraz pomysłu na wykorzystanie urządzenia – wyjaśnia pszczelarz.

Będzie drugie podejście do miodomatu?

Jednocześnie przyznaje, że rozważa zakup miodomatu zewnętrznego, odpornego na warunki atmosferyczne. Takie urządzenie, ze względu na konieczność utrzymywania stałej temperatury przechowywania miodu, zużywa więcej prądu i jest droższe w utrzymaniu. Daje jednak większe możliwości niż miodomat przeznaczony do użytku wewnątrz budynków.

– Sam pomysł jest z pewnością dobry. Każdy z nas jest bardzo zajęty. Sam korzystam na przykład z paczkomatów i kwiatomatów. Dzięki nim mogę lepiej zarządzać swoim czasem i planować dzień. Miodomat zewnętrzny jest droższy w zakupie i utrzymaniu, ale dałby mi więcej możliwości wyboru lokalizacji. Nawet jeśli nie zapierwszym razem, to z czasem z pewnością znalazłbym miejsce, które mogłoby przynosić zyski – podsumowuje pszczelarz.

14. wrzesień 2026 08:02